Wersja graficzna

Na tropie piastowskiego DNA

prof. Marek Figlerowicz Fot. Adrian Wykrota
prof. Marek Figlerowicz Fot. Adrian Wykrota

Już za kilka, kilkanaście miesięcy w zupełnie inny sposób spojrzymy na dynastię Piastów. Obiecujące wyniki badań mogą wprowadzić też wiele zamieszania do naszego obecnego postrzegania historii Polski i jej mieszkańców oraz skonfrontują dotychczasowe ustalenia historyków polskich i zagranicznych na temat tego ,,skąd nasz ród’’. Dowiemy się również, czy Kazimierz Wielki był naprawdę potomkiem Bolesława Chrobrego, a może nawet jak wyglądali niektórzy książęta i królowie.   A to dopiero przedsmak tego, co może zgotować nam archeogenomika, nowy interdyscyplinarny kierunek badawczy, łączący w sobie zaawansowane badania genomiczne, archeologiczne i historyczne. 

Pierwsze ośrodki badawcze zajmujące się archeogenomiką powstały w Europie. Można do nich zaliczyć Poznańskie Centrum Archeogenomiki (PCA). Utworzono je w 2014 roku, a więc w tym samym czasie, gdy na Uniwersytecie Harvarda powołano do życia pierwsze w Stanach Zjednoczonych laboratorium archeogenomiczne. Poznańskie Centrum, współtworzone przez Instytut Chemii Bioorganicznej PAN oraz Wydziały Historii i Biologii UAM, od sześciu lat realizuje fascynujący projekt ,,Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych’’.

- Zbliżamy się do końca badań i atmosfera gęstnieje – mówi prof. Marek Figlerowicz, szef poznańskiego Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN, kierownik projektu, który razem z uniwersyteckimi naukowcami prowadzi badania. -  Gdy je zaczynaliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy z wyzwań, jakie nas czekają. Także tych związanych z wielkimi oczekiwaniami opinii publicznej – bez przerwy zasypywani jesteśmy przeróżnymi pytaniami przez ludzi zainteresowanych historią. Niestety, na razie nie możemy na nie odpowiadać. W przypadku tych badań o wynikach będzie można szerzej dyskutować dopiero po ich opublikowaniu.

Atmosfera tajemniczości podsyca ciekawość. Tym bardziej, że badania archeogenomiczne są stosunkowo młodą dziedziną. Początkowo znanych było tylko kilkanaście genomów archaicznych. Dziś, również dzięki poznańskim naukowcom, ta liczba wydaje się śmiesznie mała, a przecież badania nie są łatwe, bo jeżeli genomikę porównać do czytania nowych książek to wówczas archeogenomika jawi się jako żmudny proces odczytywania zniszczonych i wyblakłych inkunabułów, które przeleżały w złych warunkach kilka tysięcy lat.

Czytaj też: Ostrów Tumski wciąż zagadkowy, ale...

- To, co badamy, to historia biologiczna. Badamy zatem historię człowieka jako jednego z gatunków żyjących na Ziemi – opowiada prof. Figlerowicz. – W genomie każdej istoty żywej zapisane są nie tylko informacje o jej cechach fizycznych, ale także o jej historii. Dziś analizy archeogenomiczne pozwalają stwierdzić, jaki kolor oczu, karnację skóry czy kolor włosów miał człowiek żyjący przed tysiącami lat. Badając genomy wielu osobników możemy poznać historię całych populacji, określić szlaki ich migracji, stwierdzić, czy były zamknięte pod względem genetycznym, czy też mieszały się z innymi populacjami. Kolejne zagadnienie to poznawanie historii linii rodowych i związana z nim szansa na zweryfikowanie naszych wyobrażeń, dotyczących na przykład Piastów.

Grant gwarantował finansowanie badań przez co najmniej pięć lat, ale dziś już wiadomo, że trzeba będzie ten okres wydłużyć, ponieważ wciąż pojawiają się nowe fakty, nowe okoliczności i nowe próbki. Nie może być inaczej, gdyż cele badań zostały zarysowane bardzo szeroko. Naukowcy starają się między innymi ustalić pochodzenie ludzi żyjących na terenie współczesnej Polski w czasach, gdy powstawało państwo Piastów. Odpowiedź na to pytanie powinny przynieść porównawcze analizy genomów osób zamieszkujących między Odrą a Wisłą na początku i końcu pierwszego tysiąclecia naszej ery. Dowiemy się, czy rzeczywiście miały miejsce wędrówki ludów i związana z nimi wymiana ludności germańskiej na słowiańską. Zagadnienie to od lat jest przedmiotem gorących sporów, często nie tyle merytorycznych, co o podłożu politycznym, społecznym czy narodowym.

DNA Piastów fot. Adrian Wykrota

Dzięki pracy zespołu, w skład którego oprócz mojego rozmówcy wchodzą między innymi prof. Kočka-Krenz z Wydziału Archeologii i dr Anna Juras z Wydziału Biologii, zyskamy również odpowiedź na pytania, skąd wywodziły się grupy tworzące państwo piastowskie – dynastia, elity państwowe i prosty lud.

Według prof. Marka Figlerowicza są trzy podstawowe hipotezy. Pierwsza zakłada, że wszystkie grupy tworzące państwo wywodziły się z terenów współczesnej Polski. Druga, że władca i lud byli stąd, ale elity, które pomagały władcy zarządzać państwem, zostały sprowadzone. Ostatnia podobna jest do sytuacji, jaka miała miejsce na Rusi Kijowskiej. Przyszedł silny człowiek z zewnątrz wraz z braćmi Wikingami, podporządkował sobie lud i założył dynastię.

Badania piastowskich pochówków, porównywanie genomów i ich opis trwają. I nie są łatwe. Gdy zaczynano prace, lista zinwentaryzowanych pochówków piastowskich obejmowała około 500 miejsc. - Odwiedzaliśmy miejsce po miejscu i zwykle okazywało się, że pod wskazanym ,,adresem’’ nie ma szczątków, że groby były rabowane lub szczątki zostały zmieszane z innymi, niepiastowskimi. Gdzie indziej mieliśmy do czynienia z sarkofagami, z których szczątki zostały przeniesione do metalowych pojemników – wspomina prof. Figlerowicz. - Potem stwierdziliśmy, że te „pieczołowicie” przeniesione szczątki to mieszanina wszystkiego. Zamiast kobiet są mężczyźni, a gdzie indziej na odwrót. W jednym z grobów książąt piastowskich zamiast jednego szkieletu znaleźliśmy dwa itp. Takich zdarzeń było mnóstwo. Ostatecznie udało nam się odnaleźć szczątki około trzydziestu w miarę ,,pewnych’’ przedstawicieli dynastii. Co ważne, pochodzą one z całego okresu istnienia dynastii piastowskiej, poczynając od pierwszej połowy X wieku aż po wiek XVII. Teraz, porównując chromosomy Y, sprawdzimy, czy u wszystkich Piastów są one takie same.

Szereg wstępnych obserwacji wydaje się świadczyć, że nie zawsze tak było. Jedna z linii dynastycznych Piastów mogła zostać w pewnym miejscu zakłócona, czyli syn będący oficjalnie potomkiem władcy w rzeczywistości mógł mieć innego ojca. Kiedy się to zdarzyło? Zapewne zdołamy to ustalić. Niekoniecznie musi to świadczyć o niewierności żony. Trzeba bowiem pamiętać, że były to czasy pełne przemocy; najazdy, rabunki i gwałty nie były czymś nadzwyczajnym.

Na pytanie, czy może się okazać, że 1370 rok nie był prawdziwym końcem królewskiej dynastii Piastów, bo np. skończyła się ona na Bolesławie Krzywoustym, profesor Figlerowicz odpowiada: - Jak na razie nic na to nie wskazuje, a wszelkie wypowiedzi na ten temat to czyste spekulacje. Dodatkowo warto tu zauważyć, że określenie dynastia piastowska odnosi się do wszystkich królów i książąt z tego rodu. Trwała ona zatem nie do 1370 roku, a do drugiej połowy XVII wieku. Za ostatniego męskiego przedstawiciela dynastii Piastów uchodzi Jerzy Wilhelm, książę brzesko-legnicki zmarły 21 listopada 1675 w Brzegu. Aby poznać pochodzenie Piastów, najpierw musimy mieć pewność, że w obrębie linii dynastycznej ojcostwo prawne było zawsze tożsame z ojcostwem biologicznym. Życie uczy, że nie zawsze tak jest. Z tego względu nie da się powiedzieć nic o Piastach, badając tylko pojedyncze groby. Niektórzy mówią, że przecież na Wawelu leżą Kazimierz Wielki i Władysław Łokietek. Możecie ich zbadać i powiedzieć: tacy są Piastowie. Tak jednak nie jest. Żeby to stwierdzić, trzeba prześledzić próbki od Mieszka I i Chrobrego aż do ostatnich Piastów i pokazać, że cały czas mieli oni ten sam, dziedziczony tylko przez mężczyzn, chromosom Y.

Obecnie za jedną z dwóch najstarszych relikwii piastowskich uważana jest kostka, należąca według przekazów do Bolesława Chrobrego (druga to niewielki fragment jego czaszki). W przypadku DNA wyizolowanego z kostki trudno jednak mówić o wzorcu, gdyż jest go bardzo mało, a dodatkowo jest on w znacznym stopniu zdegradowany. - Gdyby jednak okazało się, że fragmenty chromosomu Y pochodzące z tej kostki są identyczne z tymi znalezionymi u Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego oraz większości późniejszych przedstawicieli dynastii Piastów, można by z dużym prawdopodobieństwem uznać, że w relikwiarzu faktycznie zdeponowano szczątki pierwszego króla Polski wyjaśnia profesor Figlerowicz. - Na podstawie kilku najpewniejszych próbek stworzymy referencyjną sekwencję piastowskiego chromosomu Y. Dzięki niej będziemy mogli przywracać tożsamość innym przedstawicielom dynastii, których szczątki zostały przeniesione lub wymieszane z innymi pozostałościami.

To samo może dotyczyć wizerunków władców piastowskich. Dzięki zespołowym badaniom możemy dowiedzieć się, jak bardzo mylił się mistrz Matejko, malując słynny poczet królów i książąt polskich. Wygląd twarzy niektórych Piastów będzie mógł być odtworzony na podstawie trójwymiarowych skanów najlepiej zachowanych czaszek. Wybrano kilka z nich. Czyje? To na razie tajemnica.

Podobnie jak tajemnicą jest odpowiedź na pytanie, czy Mieszko mógł być ,,potomkiem’’ Ragnara Lodbroka z filmowej sagi o Wikingach. Ale i tego się dowiemy. Jeśli ustalona zostanie referencyjna sekwencja piastowskiego chromosomu Y, wówczas z pewnością zbadamy jej położenie na genetycznej mapie Europy i wtedy okaże się, czy Piast był nasz czy obcy. A jak był Wikingiem, to mamy murowany kolejny sezon filmowej sagi.

Krzysztof Smura

 

 

 

Nauka Wydział Biologii Wydział Historii

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.