Wersja graficzna

Chomik europejski skazany na zagładę?

Chomik europejski z poznańskiej hodowli, fot. Adrian Wykrota
Chomik europejski z poznańskiej hodowli, fot. Adrian Wykrota

Chomik europejski, najbardziej kolorowy ssak Europy został wpisany przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN) na Czerwoną listę jako gatunek krytycznie zagrożony. Czy to zwierzątko ma szansę przetrwać w Polsce?

 

O małym gryzoniu zrobiło się głośno rok temu przy okazji budowy dróg i osiedli w południowo-wschodniej części kraju. Ekolodzy alarmowali, że chomiki europejskie giną, gdyż inwestorzy nie biorą pod uwagę ich obecności.

– Bardzo trudno jest egzekwować prawo ochrony przyrody w Polsce – twierdzi dr Andrzej Kepel z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”. – Raporty na potrzeby ocen oddziaływania na środowisko może robić każdy, niezależnie od przygotowania merytorycznego i etycznych kwalifikacji. Zdarza się, że w raportach nie ma ani słowa o występowaniu jakiegoś gatunku na danym terenie, mimo, że powszechnie wiadomo o istnieniu tam jego silnej populacji. Autorzy nie są za to pociągani do odpowiedzialności! A inwestorzy nagminnie zlecają wykonanie dokumentacji firmom, które wykazują jak najmniej konfliktów danego przedsięwzięcia z przyrodą i proponują działania ochronne nieadekwatne do potrzeb, np. planując przesiedlenie chomików jesienią, kiedy nie zdołają już one zebrać zapasów, bez których nie przetrwają zimy albo na wiosnę, gdy mają młode.

– Organy ochrony przyrody powinny odrzucać nierzetelne raporty, ale często nie mają kadr ani kwalifikacji, żeby poprawnie ocenić ich jakość. Dodatkowo podlegają silnym naciskom ze strony inwestorów oraz polityków, a tym bardzo na rękę, że w raporcie dany gatunek nie został wykazany – wyjaśnia dr Kepel.

Program ochrony chomika europejskiego od 5 lat prowadzony jest w Jaworznie

Konsultacje społeczne prowadzi się w ograniczony sposób – najczęściej na stronie urzędu pojawia się krótka informacja. Organizacje pozarządowe nie są w stanie śledzić wszystkich postępowań dotyczących planowanych inwestycji. To, że są one w konflikcie z ochroną gatunkową, okazuje się przeważnie za późno – kiedy na teren wjeżdżają buldożery. Wówczas dochodzi do blokad, a jako ci „źli” pokazywani są ekolodzy. Tymczasem to na organach ochrony przyrody spoczywa obowiązek poprawnej oceny oddziaływania przedsięwzięć na środowisko.

Niestety, przy wielu budowach dróg chomika nie wykazywano, a jeśli już, to w sposób nieprawdziwy. Pisano, że znaleziono kilkanaście nor, podczas gdy naprawdę zwierząt były setki. Decyzje środowiskowe wydawane przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska są równoznaczne ze zgodą na zabijanie zwierząt. Nie powinno i nie musi tak być. W Europie znane są metody godzenia inwestycji z obecnością chomików. To nie generuje wielkich wydatków. Bardzo ważne, żeby np. pod drogami powstały małe przejścia dla tych ssaków.

Poznańska hodowla chomika europejskiego w Poznaniu jest jedną z najlepszych w Europie fot. Adrian Wykrota

 – Na obszarach, gdzie jest dużo stanowisk gatunku – Wyżyna Małopolska, Lubelska i Roztocze – powstaje obecnie infrastruktura drogowa. Jeśli inwestycje rozdzielą liczne populacje, to bardzo źle wróży ich przetrwaniu. Dlatego utworzenie w miejscach wskazanych przez ekspertów przejść, łączących populacje, jest niezwykle istotne – wyjaśnia prof. Joanna Ziomek z Wydziału Biologii UAM.

Brakuje przykładów dobrze przeprowadzonych inwestycji. Wydawałoby się, że w Polsce chomików jest jeszcze dużo, ale ich liczba gwałtownie spada. Jeśli poważnie nie zajmiemy się ratowaniem gatunku, wymrze on do 2050 r. Ostatnią deską ratunku jest Unia Europejska, która skłoniła już kilka krajów członkowskich do rzeczywistej ochrony gryzonia.

PTOP „Salamandra”prof. Ziomek z zespołem od 5 lat prowadzą program ochrony chomika europejskiego w Jaworznie, przy udziale urzędu miasta i wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Udało się zatrzymać wymieranie jaworznickiej populacji, która w chwili podejmowania działań była osłabiona również pod względem genetycznym. Wszyscy partnerzy chcą kontynuować projekt przez kolejne 3 lata.

Świetne wyniki ma hodowla chomika prowadzona przez Urszulę Eichert, doktorantkę współpracującą z prof. Ziomek. W poznańskiej hodowli rodzi się średnio więcej młodych w miocie niż w innych hodowlach w Europie. Na ten sukces złożyło się kilka przyczyn, m.in. łączenie na krótki czas par, które już wcześniej poznały swój zapach, co minimalizuje stres u zwierząt, a także uzupełnianie pożywienia o wiele gatunków roślin, którymi chomiki żywią się w naturze. Młode osobniki są wypuszczane w Jaworznie. – Duże mioty dają szansę, że więcej chomików przeżyje na wolności – przekonuje doktorantka.

Prof. Joanna Ziomekdr Andrzej Kepel chcieliby rozszerzyć program ochrony na całe województwo śląskie oraz objąć nim populację chomika na Dolnym Śląsku w Jaworze. Kilka lat wcześniej napisali krajowy program ochrony dla tego gatunku, który niestety zniknął w urzędniczych szufladach…

Dowiedz się więcej o chomiku z artykułu Po co komu chomik europejski?

Nauka Wydział Biologii

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.