Wersja kontrastowa

Kandydatka na Rektora UAM. Dlaczego Kaniewska?

prof. Bogumiła Kaniewska
prof. Bogumiła Kaniewska
prof. Bogumiła Kaniewska

 

Z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu jestem związana od bardzo wielu lat, od chwili, gdy jako uczennica klasy maturalnej IV LO, weszłam po raz pierwszy do  Collegium Novum. Tam, na drugim piętrze, mieścił się gabinet ówczesnego doktora Bogdana Walczaka, który konsultował olimpijczyków – takich jak ja – przed finałami Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Konsultował na tyle skutecznie, że otrzymałam indeks poznańskiej polonistyki jako laureatka tychże zawodów.

Zostałam studentką, później doktorantką pierwszego rocznika studium doktoranckiego WFPiK i tak dalej, aż do stanowiska i tytułu profesora.  W ciągu  blisko czterdziestu lat otrzymałam od mojego Uniwersytetu bardzo wiele. Po pierwsze szansę rozwoju  w inspirującym i przyjaznym środowisku – najpierw polonistów poznańskich, później – z czasem – wśród znawców literaturoznawstwa i slawistyki w kraju i za granicą. Zrozumiałam, jak ważne są naukowe kontakty, dyskusje, a na pewnym etapie także opieka i wsparcie Mistrza. Miałam szczęście: spotkałam na swojej drodze  wspaniałych uczonych, którym bardzo wiele zawdzięczam. Wymienienie ich wszystkich przekroczyłoby  ramy, jakie wyznaczyło mi  Życie Uniwersyteckie na potrzeby tego tekstu, wspomnę więc tylko swoją znakomitą Promotorkę, prof. Sewerynę Wysłouch oraz Mentora, prof. Józefa Tomasza Pokrzywniaka. Od pani profesor uczyłam się akademickiej dydaktyki, rzetelności w badaniach i naukowego myślenia. Od Tomka: zarządzania, umiejętności rozwiązywania problemów, a nade wszystko pozytywnego myślenia niezależnie od okoliczności.

Mam wiele powodów, by czuć wdzięczność wobec Uczelni, która pozwoliła mi spełnić marzenia o pracy wśród książek i – co więcej – zainspirowała także inne kierunki mego rozwoju. Dzisiaj przyszedł czas i pojawiła się okazja, by tę wdzięczność okazać, oddając choć cząstkę  tego, co dostałam. Pytanie tylko, czy mam dość umiejętności i kompetencji, by zadaniu temu podołać. Ośmielę się twierdzić, że tak. Dlaczego?

Mam doświadczenie niezbędne dla zarządzania uczelnią, zdobyłam je podczas pełnienia rozmaitych funkcji a także na studiach MBA w zakresie zarządzania uczelnią. Byłam opiekunką grupy, roku, koła naukowego, kieruję Zakładem Semiotyki Literatury oraz Wydziałowym Zespołem Badawczym Literatury Dziecięcej, pełniłam funkcję zastępcy dyrektora Instytutu Filologii Polskiej do spraw nauki. Kierowałam Wydziałem Filologii Polskiej i Klasycznej jako  dziekan, wreszcie zostałam prorektorem do spraw studenckich. Zajmowałam się edukacją na poziomie ogólnopolskim jako przewodnicząca Komisji Edukacji Komitetu o Literaturze PAN, pełniłam tez funkcję wiceprzewodniczącej tego Komitetu. Jako ekspertka PAN uczestniczyłam w pracach nad ewaluacją czasopism oraz oceną kształcenia nauczycieli. Brałam udział w przygotowaniu i zarządzaniu trzema ważnymi projektami: eLOCAL (wyróżnionym przez Komisję Europejską), modernizacji programów nauczania na Instytutu Filologii Polskiej (z programu POKL) oraz Uniwersytet Europejski (w ramach konsorcjum EPICUR). Wymieniam tu te swoje działania, które podejmowałam nie z myślą o indywidualnej karierze (choć przecież nie zaniedbałam jej, w 2012 roku uzyskując tytuł profesora), lecz te, dzięki którym pozostawiałam po sobie ślad w życiu społeczności uniwersyteckiej. Dobry i, mam nadzieję, wyraźny ślad.

Ślad ten tworzą sukcesy nie tyle indywidualne, co wspólnotowe . To kategoria A+ dla WFPiK w pierwszej parametryzacji, jaka odbyła się za czasów mojego dziekaństwa. To uroda Collegium Maius, którego remont – rozpoczęty i zaprojektowany przez prof. Pokrzywniaka – udało mi się nie tylko zakończyć, ale i częściowo sfinansować z wydziałowych funduszy. Innym sukcesem, stanowiącym przedmiot mojej dumy, było wyprowadzenie WFPiK na finansową prostą podczas decentralizacji. W ciągu czterech lat z wydziału z największym deficytem na UAM (remont i przeprowadzka miały swoją cenę) przekształciliśmy się w jednostkę z nadwyżką finansów. W moim prywatnym rankingu właśnie to, może nie najbardziej spektakularne, osiągnięcie sytuuję najwyżej.

Czytaj też: Pracujemy nad mapą wspólnych działań

Kolejne cztery lata, jako prorektor, poświęciłam studentom, rozwiązywaniu ich codziennych, a czasem niecodziennych problemów, wspieraniu  aktywności, finalizowaniu remontu domu studenckiego Hanka, budowaniu sieci wsparcia psychologicznego. Czy było łatwo? Niekoniecznie. Mijająca kadencja  to czas nowej ustawy, zmian w prawie, intensywnych dyskusji z samorządem studenckim, w końcu: pandemii. Czy wszystko się udało? Oczywiście, że nie – jak choćby kwestia tegorocznej akcji stypendialnej, podczas której zawiodło wiele elementów. Wnioski  z tego doświadczenia  już zostały wprowadzone w życie a akcja pomocy socjalnej przebiega sprawnie mimo niezwykłości sytuacji.

Nie boję się trudnych czasów – ostatnie tygodnie upłynęły mi na organizowaniu życia studentów w czasie pandemii, inicjowaniu i koordynowaniu akcji wolontariackich (Widzialna Ręka UAM, obiady dla seniorów, zbiórki), udzielaniu informacji, monitorowaniu stanu zdrowia naszych studentów (a nawet, gdy trzeba było, odbieraniu ich ze szpitala). Nie boję się trudnych czasów, bo wiem, że zawsze mogę liczyć na ludzi, z którymi współpracuję, na wspaniałą uniwersytecką wspólnotę.

Życie Ogólnouniwersyteckie
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.