Wersja kontrastowa

Znamy zwycięzców Wielkiego Dyktanda UAM!

Ponad 70 studentów zmierzyło się z Wielkim Dyktandem UAM, które przygotowała Rada Samorządów Studentów Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej. W tym roku tekst dotyczył hożego Heliodora, któremu zasady savoir-vivre'u nie były obce.

- Wielkie Dyktando UAM organizowane jest po raz drugi. W tym roku wydarzenie odbywa się w ramach 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego pod honorowym patronatem prorektor ds. studenckich prof. Bogumiły Kaniewskiej. Tekst dotyczy życia współczesnego człowieka, jednak pojawią  zwroty, które nawiążą do Poznania - mówiła Natalia Mąka członkini RSS WFPiK i autorka dyktanda.

Chwilę przed rozpoczęciem Wielkiego Dyktanda UAM zebranych śmiałków powitał i uroczyście otworzył dyktando Dziekan WFPiK prof. Tomasz Mizerkiewicz:

- Co roku między Wielkim Grillowaniem, a Juwenaliami studenci dochodzą do wniosku, że muszą zrobić coś pożytecznego. I wtedy przychodzi na myśl "Wielkie Dyktando UAM".  Bardzo się cieszę i szanuję tę inicjatywę naszego samorządu. Dla państwa ta forma sprawdzenia w polszczyźnie jest bardzo ważna.

Organizatorzy dyktanda przygotowali również dla uczestników kreatywne warsztaty "Obudź głowę" z Martą Kałużną, czyli internetową "Kolejką do Dziekanatu".

- Tworzyliśmy rzeczy, które zapewne większość osób na sali nie robi w życiu codziennym - podkreślała.

Czytaj także: Juwenalia Poznań 2019 już w czwartek

 

Zwycięzcy

  • I miejsce - Dominika Dobrowolska (WFPiK)
  • II miejsce - Maria Weinstok-Jaworska (WMI)
  • III miejsce - Wojciech Wiśniewski (WN)

Dodatkowe piętnaście nagrodzonych osób:

  • Adrianna Napieralska (WNS)
  • Martyna Zachorska (WA)
  • Agnieszka Ratajczak (WPiA)
  • Michał Wartecki (WFPiK)
  • Kamila Berthold (WFPiK)
  • Angelika Dudek (WNS)
  • Magdalena Winkiel (WB)
  • Klaudia Raflik (WFPiK)
  • Żaneta Kaczmarczyk (WN)
  • Oliwia Dymińska (WN)
  • Anna Kacprzak (WPiA)
  • Julia Ignyś (WN)
  • Katarzyna Fiszer (WFPiK)
  • Daria Kamrowska (WF)
  • Aneta Muller (WFPiK)

 

Tekst Wielkiego Dyktanda, które przygotowała Natalia Mąka

 

Hucznie i po poznańsku

Dwudziestopięcioletni hoży Heliodor uchodził za urodziwego dżentelmena (gentlemana), któremu nieobce były zasady savoir-vivre’u. Nie dorównywał mu nawet hardy na co dzień Bożydar, honorowy niczym polski szwoleżer z bitwy pod Somosierrą z tysiąc osiemset ósmego roku. Nieopodal domostwa Heliodora zamieszkała ni stąd, ni zowąd Brunhilda, jasnowłosa i błękitnooka córka hrabiego, nie mniej arcypiękna niż jego dotychczasowe współtowarzyszki życia. Przypadkowe spotkanie i wspólny jogging nieopodal Jeziora Maltańskiego diametralnie zmieniły postrzeganie sportsmenki nielubiącej hamletyzowania. Urok mężczyzny sprawił, iż w koło Macieju mówiła tylko i wyłącznie o nim. Postanowiła więc zostać jego małżonką, o czym niezwłocznie powiadomiła niczego niespodziewających się rodziców – choleryka Henryka oraz altruistkę Aurelię. Nie zważając na nic, znienacka urządzono zaślubiny młodej pary, gdyż Heliodor również zadurzył się w naprędce poznanej dziewczynie. W przypałacowym ogrodzie, z równo przystrzyżonym żywopłotem wypełnionym po brzegi krwistoczerwonymi różami, dużymi krzewami głogu jednoszyjkowego i bladoróżowymi hiacyntami, tańcom nie było końca. Prym wiodła posiwiała pół-Kujawianka Dobrochna tańcząca z przytupem kujawiaka. Można by rzec – mistrzyni w swoim fachu. Ośmioosobowy zespół muzyczny z nieco chimerycznym wokalistą Bohdanem na czele nie stronił od playlisty pełnej współczesnej muzyki. Na parkiecie królowali: Grzegorz Hyży, Igor Herbut i charyzmatyczny, a zarazem wzruszający Ed Sheeran, toteż nie żadne tam łachudry. Suto zastawiony stół, pełen międzynarodowych przysmaków, spełnił wszelkie oczekiwania. Nie zabrakło carpaccio, sushi czy sajgonek z sosem słodko-kwaśnym, a na półmiskach z cherubinkami pojawiły się poznańskie rogale świętomarcińskie. O wpół do szóstej, wraz ze wschodem słońca, wesele dobiegło końca. Pozbawieni sił, a zarazem rozentuzjazmowani nowożeńcy opuścili różnobarwny plener i udali się do trzygwiazdkowego Hotelu Royal, aby odprężyć się i podjąć niebagatelną decyzję, gdzie zamieszkać. Półsiedząc, półleżąc, przychylili się ku prośbom rodziców i w ciągu kilkudziesięciu dni przeprowadzili się na poznańskie Jeżyce, o których niejednokrotnie pisała Małgorzata Musierowicz w swoim cyklu „Jeżycjada”.

 

Życie Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.