„Moje życie to cudowne pasmo szczęścia” - mówił prof. Henryk Koroniak podczas uroczystości odnowienia doktoratu, która odbyła się dziś w Auli Lubrańskiego Collegium Minus. Wybitny chemik, wieloletni dziekan Wydziału Chemii UAM, dokładnie 50 lat temu - 1 kwietnia 1976 roku - uzyskał stopień doktora.
Podczas uroczystości profesorowi wręczono również Medal Homini Vere Academico - wyróżnienie przyznawane osobom o wybitnym dorobku naukowym i dydaktycznym oraz szczególnych zasługach dla społeczności akademickiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Uroczystość, zgodnie z uniwersyteckim zwyczajem, otworzyła JM Rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska. Przedstawiając sylwetkę bohatera wydarzenia, podkreśliła, że choć prof. Henryk Koroniak mawia o sobie, iż jest przede wszystkim chemikiem, pozostaje jednocześnie człowiekiem o niezwykle szerokich zainteresowaniach humanistycznych.
- Od lat pozostaje wierny swojej pasji do muzyki klasycznej i sztuki. Ta wrażliwość na piękno, harmonię i kulturę stanowi ważne dopełnienie jego naukowej drogi, ukazując go nie tylko jako wybitnego uczonego, lecz także jako człowieka otwartego na różnorodne przejawy ludzkiej twórczości - mówiła rektor.
Dorobek naukowy prof. Koroniaka przybliżył w liście dziekan Wydziału Chemii UAM prof. Maciej Kubicki. Odczytał go prodziekan wydziału prof. Jakub Grajewski. Laudację na cześć jubilata wygłosił zaś prof. Marcin Hoffman.
Prof. Henryk Koroniak jest jednym z najwybitniejszych polskich chemików i uznanym autorytetem w dziedzinie chemii związków fluoroorganicznych. Z Wydziałem Chemii UAM związany jest od czasów studenckich. Przez wiele lat pełnił funkcję dziekana wydziału, kierował Zakładem Syntezy i Struktury Związków Organicznych oraz wychował liczne grono uczniów i współpracowników naukowych.
Jest autorem i współautorem ponad stu publikacji naukowych w renomowanych czasopismach międzynarodowych. Prowadził wykłady i staże naukowe na uczelniach w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Japonii i Chinach. Jego badania nad związkami fluoroorganicznymi przyniosły mu międzynarodowe uznanie, a część uzyskanych wyników znalazła miejsce w podręcznikach akademickich jako przykłady wyjaśniające mechanizmy reakcji chemicznych.
Jako dziekan odegrał kluczową rolę w modernizacji infrastruktury Wydziału Chemii oraz realizacji jednej z najważniejszych inwestycji w jego historii – budowy Collegium Chemicum Novum. Był również inicjatorem i współautorem polskich przekładów cenionych podręczników akademickich, m.in. „Chemii organicznej” Johna McMurry’ego, wielotomowej „Chemii organicznej” autorstwa Solomonsa, Fryhle’a i Snydera oraz publikacji z serii „Zrozumieć chemię”.
Współpracownicy podkreślają, że stworzył na wydziale atmosferę sprzyjającą prowadzeniu badań naukowych, wspierał rozwój najlepszych zespołów badawczych i konsekwentnie dbał o wysoką jakość kształcenia studentów oraz doktorantów. Wielokrotnie otrzymywał także wyróżnienia Praeceptor Laureatus, przyznawane przez studentów najlepszym wykładowcom.
Profesor angażował się również w działalność na rzecz polskiej nauki, m.in. jako członek Komitetu Badań Naukowych oraz Rady Nauki przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jest także związany z Fundacją na rzecz Nauki Polskiej.
zob. też Prof. Henryk Koroniak. Sympozjum z okazji 70. urodzin
W swoim wystąpieniu prof. Koroniak przyznał, że całe jego życie było „cudownym pasmem szczęścia”. Wokół tej myśli zbudował opowieść o ludziach i wydarzeniach, które ukształtowały jego drogę życiową i naukową.
Punktem wyjścia uczynił słowa Marka Aureliusza z „Rozmyślań”, w których cesarz dziękuje za dobrych dziadków, rodziców, nauczycieli i przyjaciół. Profesor ze szczególnym wzruszeniem wspominał swoją matkę i babcię, które po śmierci ojca wychowały jego oraz rodzeństwo.
– Dzięki ich poświęceniu, ciężkiej pracy i determinacji wszyscy zdobyliśmy wyższe wykształcenie – podkreślał.
Wśród największych życiowych osiągnięć prof. Koroniak wymienił przede wszystkim rodzinę. Z dumą mówił o córce Katarzynie, chemiczce specjalizującej się w chemii organicznej, oraz o synu Łukaszu, absolwencie chemii, który swoją karierę zawodową związał z przemysłem farmaceutycznym. Nie krył również radości z sukcesów wnuków i wyraził nadzieję, że rodzinne zainteresowanie nauką, a szczególnie chemią, będzie kontynuowane przez kolejne pokolenia.
Wspominając lata szkolne, zwrócił uwagę na rolę nauczycieli. Szczególnie ciepło mówił o lekcjach łaciny, które – jak przyznał – pozostała ważnym elementem jego wykształcenia humanistycznego.
Jednym z przełomowych momentów jego kariery był wyjazd do Stanów Zjednoczonych kilka miesięcy po uzyskaniu doktoratu. Możliwość odbycia stażu na University of Florida w Gainesville w 1976 roku określił jako ogromne wyróżnienie i jedno z największych życiowych szczęść. To właśnie tam rozpoczęła się jego wieloletnia przygoda z chemią fluoroorganiczną.
Profesor wspominał również okres kierowania Wydziałem Chemii. Podkreślał znaczenie współpracowników, z którymi tworzył zespół odpowiedzialny za rozwój jednostki. Był to czas intensywnej modernizacji infrastruktury, zwieńczony budową Collegium Chemicum Novum.
Z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru wspomniał, że jednym z najważniejszych przedsięwzięć okresu jego dziekańskiej kadencji była bezpieczna utylizacja ponad 60 ton niebezpiecznych odczynników chemicznych, z których część znajdowała się na wydziale jeszcze od czasów powojennych.
– Była to sprawa kluczowa dla bezpieczeństwa ludzi i środowiska – podkreślił.
Kończąc wystąpienie, Profesor nawiązał do działalności kulturalnej Wydziału Chemii. Przypomniał powstanie Galerii Chemicum oraz organizowane na wydziale Wiosenne Koncerty, które na stałe wpisały się w kalendarz wydarzeń uniwersyteckich.
Zwrócił również uwagę na humanistyczny wymiar pracy naukowca, przywołując słynną sentencję Terencjusza: „Homo sum, humani nihil a me alienum puto”.
Najbardziej osobistą część przemówienia poświęcił jednak swojej żonie. Przyznał, że największym szczęściem w jego życiu było spotkanie przed niemal 55 laty osoby, bez której – jak podkreślał – nie osiągnąłby tego wszystkiego, o czym tego dnia mówiono.
– Zawsze wiedziałem, że mam do czego wracać i że ktoś czuwa nad naszym domem. Bez niej nie byłoby mnie dzisiaj tutaj – mówił ze wzruszeniem.
Na zakończenie prof. Koroniak raz jeszcze podkreślił, że całe swoje życie postrzega jako pasmo szczęśliwych spotkań, wydarzeń i wyborów. Dziękował władzom Uniwersytetu, współpracownikom, przyjaciołom oraz bliskim za obecność podczas uroczystości i za wszystkie lata wspólnej pracy.
– Jestem Państwu ogromnie wdzięczny za ten dzień i za wszystko, co mnie w życiu spotkało – zakończył.