Wersja kontrastowa

Wydział Prawa. Zjazd absolwentów z gwiazdami

Wydział Prawa i Administracji świętował 100-lecie swojego istnienia organizując Zjazd Absolwentek i Absolwentów. Na spotkanie stawili się  m.in. wybitni absolwenci: kompozytor i zdobywca Oskara Jan A.P. Kaczmarek, reżyser Filip Bajon, premier Hanna Suchocka i sędzia Trybunału Konstytucyjnego Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

- Dzisiaj jest święto szczególne – wielki zjazd absolwentów, jakiego w historii wydziału jeszcze nie było. Nasze spotkanie jest szczególne również dlatego, że jest związane ze stuleciem. W ten sposób świętujemy nasze wydziałowe, ale także uniwersyteckie święto – powitał gości dziekan prof. Roman Budzinowski, przypominając również, że dotychczas mury WPiA opuściło 46 tysięcy studentów.

Rektor UAM prof. Andrzej Lesicki podkreślił znaczenie wydziału dla uniwersytetu, którego znamienitość związana jest m.in. z absolwentami. Zasiadają oni w najbardziej prestiżowych gremiach – naukowych, politycznych, ekonomicznych, prawniczych, są wśród nich również artyści będący autorytetami w świecie kultury i sztuki.

Spotkanie umiejętnie łączyło powagę z humorem. W części nieoficjalnej prof. Budzinowski, już nie jako dziekan, ale absolwent rocznika 72., w duchu zjazdowym, wspominał studenckie lata. Zanucił nawet piosenkę wymyśloną przez jego rocznik i śpiewaną na melodię „Hej sokoły”.

- Niegdyś przed wieloma laty spotkania odbywały się w sali 17. w Collegium Minus, mieliśmy tam poważne wykłady – wspominał profesor. - Przez długie lata w powietrzu unosił się kurz historii z racji bieżących remontów, a na pulpitach można było przeczytać różne notatki mniej lub bardziej naukowe. Ci myślący o przeszłości pisali: „Kocham Ewę”, a koledzy dopisywali – „Ja też bym się z nią pokochał”. Dzisiaj spotykamy się już w nowym, pięknym gmachu dydaktycznym. Trudno tu pisać na pulpitach – są za twarde.

W pamięci wielu osób szczególnie żywo zapisała się postać prof. Zygmunta Ziembińskiego. Pierwsze wspomnienie o nim, jakie zachowała prof. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz to, kiedy podczas egzaminów wstępnych zobaczyła wysokiego, szczupłego mężczyznę. Szedł on korytarzem wydziału z cynowym wiadrem w dłoni i rozdawał chłodną wodę umęczonym upałem kandydatom. Wszyscy pili z jednego kubka. Uczony był mentorem Filipa Bajona. Reżyser do dziś spoglądając na Collegium Iuridicum szuka wzrokiem trzech okienek. Tam mieścił się gabinet prof. Ziembińskiego, w którym Bajon–student spędził dużo czasu.

Zawsze mówił jedną rzecz – „Pamiętaj Filip, nic nie zastąpi dobrej szkoły podstawowej”. Jak przyszedłem na prawo byłem pod wrażeniem bardzo wysokiego, intelektualnego poziomu wykładających, a byłem dość oczytany. To mnie zaskoczyło, tym bardziej, że przyjęto nas trzystu pięćdziesięciu na rok, a miałem wrażenie, że jestem na elitarnej uczelni.

Jan A. P. Kaczmarek łączył studiowanie ze współpracą z Teatrem Ósmego Dnia. W rezultacie skończył prawo po 6 latach.

Bardzo odpowiedzialnie i z wielkim wysiłkiem starałem się unikać przeciążeń. Wcześnie odkryłem prawdę - żeby pogłębić studia trzeba studiować dłużej – 4 lata to zbyt pośpieszny tryb. Oficjalnie mówię, że byłem przedmiotem badań kosmitów - zabierali mnie, a potem zwracali.

Premier Hanna Suchocka, która mimo choroby gardła dotarła na zjazd, co jest dowodem wyjątkowej miłości do wydziału, wspominała m.in. budynek Collegium Iuridicum przy Św. Marcinie.

Nie było mnie tam przez wiele lat, a jak wróciłam i weszłam do środka, poczułam się bardzo młodo. Do momentu, kiedy musiałam wbiec po schodach na 2. piętro. Wtedy zrozumiałam różnicę. Natomiast, jeśli chodzi o wnętrze – nic się nie zmieniło. Te same wykładziny, gumolit, zamalowane na biało okna przy naszej katedrze. Winda bardzo by się przydała, zwłaszcza dla absolwentów, którzy chcieliby zwiedzić Iuridicum.

Znani absolwenci, również ci, którzy nie praktykują prawa, wysoko oceniają zdobyte wykształcenie. Wiedza i umiejętności prawnicze przydają się, zarówno przy podpisywaniu kontraktów w Hollywood, jak i przy tworzeniu filmów.

- Prawo to jest pewien sposób myślenia, wyciągania wniosków. Najpierw jest wydarzenie i reżyser musi dojść do tego, co ono naprawdę znaczy i czy się metaforyzuje. To jest rodzaj myślenia od ogółu do szczegółu. Moi koledzy, którzy kończyli ekonomię, zwykle szli od szczegółu do ogółu - i zwykle padali – podsumował Filip Bajon.

 

Czytaj też: Prof. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz Gigantem

 

 

Nauka Wydział Prawa i Administracji
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.