Quo vadis, NATO? Pomiędzy polityczną konfrontacją a możliwą stabilizacją 

Bezpieczeństwo niejedno ma imię, a towarzyszące mu problemy przybierają bardzo różną postać, poczynając od zagrożeń hybrydowych czy konfliktów zbrojnych przez kwestie związane ze zdrowiem publicznym, energetyką czy demografią, a kończąc na wyzwaniach w cyberprzestrzeni. 

Stąd też tak ważną rolę odgrywa system bezpieczeństwa międzynarodowego oparty m.in. na prawodawstwie czy wyspecjalizowanych instytucjach. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje utworzona w 1949 r. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO). Przez ponad 75 lat NATO stało na straży państw członkowskich oraz propagowanych zasad i wartości. Obecnie jednak, po raz pierwszy w historii, stanęło przed poważnym kryzysem wewnętrznym, a jednocześnie długą listą zagrożeń zewnętrznych, m.in. związanych z ekspansywną polityką Federacji Rosyjskiej czy ChRL. W tym kontekście warto postawić kilka kluczowych pytań. 

Jakie są obecnie rola oraz pozycja NATO? 

NATO to największy sojusz polityczno-wojskowy na świecie. Obejmuje w tej chwili 32 państwa, w których żyje ok. miliarda ludzi i które generują 50% światowego PKB. Pakt odpowiada za ponad połowę globalnych wydatków wojskowych, mając do dyspozycji ponad 3,5 mln żołnierzy państw członkowskich. W 2025 r. łączne wydatki obronne sojuszników wyniosły przeszło 1,4 bln dol. Jest to najwyższa wartość w historii (w 2014 r. – 1 bln dol.). Głównym celem NATO jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim członkom. Sojusz angażuje się jednak również w misje pokojowe, zarządzanie kryzysowe czy promocję demokracji w różnych częściach świata. Dotyczyło to np. Bałkanów, Afganistanu czy Iraku. Obecnie najbardziej znaczącym tego przejawem jest wsparcie udzielane Ukrainie, szacowane w 2026 r. na kwotę ok. 1 mld dol. miesięcznie. 

Jaką rolę w NATO odgrywa USA? 

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są największą potęgą gospodarczą i militarną na świecie, a także liderem NATO, wyznaczając, jak do tej pory, jego główne cele czy kierunki działania. Są potęgą we wszystkich domenach operacyjnych, takich jak: sfera lądowa, powietrzna, morska, kosmiczna, cybernetyczna czy kognitywna. Dysponują drugim po Rosji arsenałem atomowym. USA to największy producent, a zarazem eksporter broni, dostarczający ją do ponad 100 państw. W 2024 r. przeznaczyły na zbrojenia 997 mld dol., co stanowiło 37% światowych i 60% natowskich nakładów. Dla porównania: drugie w zestawieniu Chiny to ok. 12% udziału, a trzecia Rosja – 5%.  

Jaka może być przyszłość NATO? 

To bardzo złożona kwestia. Szczególnie jeśli odniesiemy ją do różnorakich działań czy wypowiedzi polityków, w tym Donalda Trumpa, który stwierdził, że „poważnie rozważa wycofanie USA z NATO po tym, jak państwa sojuszu nie odpowiedziały na jego apele o wsparcie przeciwko Iranowi”, dodając, że nigdy nie był przekonany do NATO i „wiedział, że jest [ono – przyp red.] papierowym tygrysem”.  

Możliwe są zatem liczne scenariusze, poczynając od utrzymania dotychczasowego kształtu i charakteru paktu, a kończąc na jego całkowitym opuszczeniu albo, co bardziej prawdopodobne, ograniczeniu lub wycofaniu amerykańskiej wojskowej obecności. Do tej pory żadne państwo nie wystąpiło w pełni z NATO, choć były przypadki tymczasowego wycofania się ze struktur wojskowych, a nie politycznych, tak jak zrobiły choćby Francja (1966-2009) czy Grecja (1974-1980). W USA obowiązują przepisy uniemożliwiające prezydentowi wyjście z NATO bez poparcia politycznego. Aby ratyfikować wycofanie, potrzebuje on zgody 2/3 głosów Senatu. Innym scenariuszem jest wyjście z sojuszu na mocy specjalnej ustawy, przyjętej przez obie izby Kongresu. Bez względu jednak, który wariant zwycięży, zmieni się, a właściwie już się zmieniła, fundamentalna zasada dotycząca zaufania i solidarności. Będzie ją bardzo trudno, o ile to w ogóle możliwe, choć częściowo odbudować – co jest olbrzymią stratą dla wszystkich członków, a wielkim zyskiem dla natowskich oponentów czy wrogów.  

Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu aspektach sojusznicy potrzebują USA (nie tylko wobec rosyjskiego zagrożenia), a Stany Zjednoczone potrzebują efektywnie funkcjonującego paktu. Trafnie w tym kontekście zabrzmiały słowa wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza: „Nie ma NATO bez USA. Ale nie ma też potęgi USA bez NATO”. Zwieńczeniem tego procesu będzie najprawdopodobniej tegoroczny szczyt paktu w Turcji. To tam zapewne zapadną kluczowe decyzje co do przyszłości sojuszu i okaże się, czy NATO jest papierowym tygrysem, czy też ukrytym smokiem, potrafiącym przezwyciężyć także ten fundamentalny kryzys.  

 

Prof. Sebastian Wojciechowski – kierownik Zakładu Studiów Strategicznych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego na WNPiD UAM. Główny analityk Instytutu Zachodniego. Ekspert OBWE oraz NATO DEEP eAcademy. Redaktor naczelny „Przeglądu Strategicznego”. Stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Departamentu Stanu USA. Laureat nagrody naukowej Prezesa Rady Ministrów RP i nagrody UE za publikację naukową.  

 

Czytaj też: Nasz człowiek w NATO