Trwają prace nad uruchomieniem w Poznaniu ośrodka Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Jak podkreśla dziekan Wydziału Prawa i Administracji UAM oraz przewodniczący Rady Programowej KSSiP prof. Tomasz Nieborak, to odpowiedź na realne potrzeby kadrowe zachodniej Polski i bariery, z którymi mierzą się prawnicy.
Panie profesorze, jak wyglądają ścieżki kariery przyszłych prokuratorów i sędziów w Polsce?
Ścieżki dojścia do zawodów sędziego i prokuratora są jasno określone – w praktyce prowadzą przez aplikację w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP), której siedziba znajduje się w Krakowie. Od 2009 r. instytucja ta prowadzi aplikacje sędziowską i prokuratorską w formie 36-miesięcznego kształcenia. Egzamin sędziowski lub prokuratorski, kończący naukę w KSSiP, otwiera drogę do kolejnych etapów kariery zawodowej.
Jest to, rzecz jasna, pewne uproszczenie – podczas odbywania aplikacji pojawiają się dodatkowe wymogi formalne, obowiązkowe praktyki i inne elementy procesu kształcenia – niemniej można mówić o ścieżce „bez skrótów”.
Istnieje również aplikacja uzupełniająca, trwająca 18 miesięcy, przeznaczona dla osób posiadających odpowiednio udokumentowane doświadczenie zawodowe – co najmniej kilkuletnią praktykę, np. na stanowiskach referendarzy sądowych, asystentów sędziów czy asystentów prokuratura. Kandydaci ci mogą przystąpić do egzaminu w KSSiP, co skraca ich drogę do zawodu, choć nadal prowadzi ona przez tę samą instytucję.
Różnica polega na ograniczonym zakresie kształcenia w tym trybie w porównaniu z pełną, 36-miesięczną aplikacją. Przewiduje on jednak zjazdy (dotychczas organizowane głównie w Krakowie, choć od 28 marca ulega to zmianie wskutek otwarcia nowego ośrodka szkoleniowo-dydaktycznego w Gdańsku). Osoby odbywające aplikację otrzymują stypendium oraz zobowiązane są do odbycia praktyk w sądach i prokuraturach, które pozostają kluczowym elementem przygotowania do wykonywania zawodu, a obejmują ok. 80% czasu aplikacji. Warunkiem ukończenia aplikacji jest uzyskanie pozytywnych ocen ze wszystkich sprawdzianów i praktyk. Aplikanci w ostatnim miesiącu aplikacji przystępują do egzaminu – odpowiednio sędziowskiego albo prokuratorskiego.
Egzamin wstępny do KSSiP uchodzi za bardzo wymagający. Jaki odsetek absolwentów poznańskiego prawa przechodzi pomyślnie proces rekrutacji?
Egzamin jest dwuetapowy, kandydaci rozwiązują test – 150 pytań z określonym progiem zaliczenia – a następnie przechodzą do etapu pisemnego, czyli rozwiązywania kazusów z prawa cywilnego, publicznego i karnego. Ta formuła rzeczywiście podnosi poziom trudności, bo poza wiedzą testową wymaga także umiejętności praktycznego jej zastosowania. W efekcie selekcja jest bardzo wymagająca, a sama szkoła pozostaje – w mojej ocenie – miejscem elitarnego kształcenia przyszłych sędziów i prokuratorów.
Na stronie KSSiP-u dostępne są stosowne statystyki. Ja chciałbym zwrócić uwagę na profil kandydata. W 2025 r. statystyczny kandydat to kobieta – 57,6% zdających – w wieku 24 lat, po studiach stacjonarnych na uczelni publicznej, z województwa mazowieckiego. To pokazuje, skąd rekrutują się studenci tej szkoły. Najwięcej z nich pochodzi z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Śląskiego – co wynika w dużej mierze z bliskości Krakowa. Jeśli spojrzymy na zachodnią Polskę, liczby są wyraźnie niższe.
Natomiast – i to chciałbym podkreślić – pod względem przygotowania absolwenci naszego wydziału prezentują bardzo wysoki poziom. Jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o przechodzenie do kolejnych etapów i końcowe wyniki egzaminu. Problemem nie jest więc poziom kandydatów, lecz dostępność kształcenia. Studia w Krakowie dla wielu naszych absolwentów oznaczały konieczność rezygnacji z bieżących obowiązków i regularnych wyjazdów na kilkudniowe zjazdy – zarówno w przypadku aplikacji podstawowej, jak i uzupełniającej. Jeśli co miesiąc trzeba spędzić kilka dni poza miejscem zamieszkania – całe życie musi zostać temu podporządkowane. Ma to duże znaczenie dla osób, które chcą łączyć rozwój zawodowy z życiem prywatnym i np. planują rodzinę. W takich warunkach wyjazd na kilka dni bywa po prostu bardzo trudny, a czasem wręcz niemożliwy. Stąd idea, aby kształcenie było dostępne bliżej miejsca zamieszkania.
Czyli, jak rozumiem, już niebawem powstanie w Poznaniu nowa filia KSSiP – jak daleka jest to perspektywa?
Zanim odpowiem na pytanie, chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Szkoła działa na podstawie jednolitych standardów kształcenia – podobnie jak uczelnia wyższa. Mamy więc jasno określone cele, efekty kształcenia i profil kandydata. Można powiedzieć obrazowo, że serce szkoły bije w Krakowie, bo tam jest jej siedziba i tam zapadają kluczowe decyzje. Jednocześnie przepisy dopuszczają prowadzenie kształcenia poza Krakowem. Nie chodzi jednak o „filie” czy „oddziały”, ale o zamiejscowe ośrodki szkoleniowo-dydaktyczne, które realizują taki sam program w innych miastach. Do tej pory był to przede wszystkim Kraków, częściowo Lublin, a teraz dołącza Gdańsk. Już widać bardzo duże zainteresowanie odbywaniem aplikacji – liczba chętnych znacząco przewyższyła liczbę miejsc określoną przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W 2025 r. do konkursu przystąpiło 1296 chętnych. Limity miejsc ustalone przez Ministra Sprawiedliwości wynosiły natomiast 185 miejsc na aplikacji sędziowskiej i 115 miejsc na aplikacji prokuratorskiej.
To pokazuje, że taki model ma sens i odpowiada na realne potrzeby. W tym kontekście Poznań jest naturalnym kolejnym krokiem – i takie działania zostały podjęte. Zakładamy, że ośrodek dydaktyczno-szkoleniowy KSSiP w Poznaniu mógłby rozpocząć działalność już w marcu 2027 r., więc perspektywa jest bardzo bliska. Oznacza to, że we wrześniu tego roku pierwsi kandydaci mogliby przystąpić do egzaminu z myślą o rozpoczęciu nauki w Poznaniu.
Zakładamy, że będzie to ok. 60 aplikantów. Jeśli chodzi o tryb, pewne jest i wynika to ze wspomnianej wcześniej jednolitej struktury funkcjonowania KSSiP, że egzamin pozostanie jeden, wspólny, natomiast w ramach naboru aplikanci przypisani zostaną do konkretnego ośrodka. Tak było w Gdańsku – przy 60 miejscach liczba chętnych była kilkakrotnie wyższa. To pokazuje skalę zainteresowania i potwierdza, że mówimy o realnej potrzebie.
Wspomniał pan, że do poznańskiego ośrodka KSSiP miałoby być przyjmowanych ok. 60 osób rocznie. Czy w Poznaniu, a szerzej w Wielkopolsce, rzeczywiście jest tak duże zapotrzebowanie na kadrę sędziowską i prokuratorską?
No właśnie – i tu dochodzimy do kluczowego problemu, bo zapotrzebowanie jest ogromne. Mówimy nawet o „pasie rdzy” w zachodniej Polsce, czyli obszarze od Szczecina przez Poznań i Zieloną Górę po Wrocław, gdzie zapotrzebowanie na sędziów i prokuratorów jest bardzo duże. W samym pionie sędziowskim to ponad 100 wakatów, a w prokuraturach sytuacja jest jeszcze trudniejsza. W efekcie są miejsca – także w atrakcyjnych lokalizacjach – gdzie dziś realnie nie ma obsady.
Problem dodatkowo pogłębia rosnąca liczba spraw. Prokuratury zachodniej Polski należą do najbardziej obciążonych w kraju. Odnosząc się natomiast do funkcjonowania sądów, w których w ostatnim czasie przybywa tzw. spraw masowych – jak choćby frankowe – są to setki spraw przypadające na jednego sędziego. Jeśli nic się nie zmieni, grozi to realnym paraliżem wymiaru sprawiedliwości w tej części Polski – narastaniem zaległości, destabilizacją kadrową i ograniczeniem prawa obywateli do sądu.
Skąd wziął się ten deficyt?
W dużej mierze jest to efekt funkcjonowania samego systemu kształcenia. Choć jego poziom jest wysoki, o decyzjach kandydatów często przesądzają czynniki ludzkie i koszty. Mimo stypendium, jakie otrzymują aplikanci KSSiP, kilkudniowe pobyty poza miejscem zamieszkania są po prostu kosztowne, co dla wielu osób stanowi realną barierę. Jak wynika z rozmów ze studentkami i studentami naszego wydziału, ale sytuacja jest analogiczna na innych wydziałach prawa zachodniej Polski, część z nich rezygnuje, a część decyduje się na tę ścieżkę tylko wtedy, gdy ma odpowiednie zaplecze, np. rodzinne.
Wniosek jest więc prosty: należy umożliwić kształcenie bliżej miejsca zamieszkania. Tak, aby aplikanci z zachodniej Polski nie musieli wyjeżdżać do Krakowa na kilka dni, lecz mogli uczestniczyć w zajęciach w pobliżu ich zamieszkania. To zwiększa dostępność aplikacji i w dłuższej perspektywie może realnie poprawić sytuację kadrową.
Jak rozumiem, Wydział Prawa i Administracji UAM będzie aktywnie uczestniczył w tworzeniu nowego ośrodka KSSiP. Jaki wpływ będzie to miało na kształcenie aplikantów?
To bardzo dobre pytanie. Założenia programu aplikacji przyjmuje Rada Programowa KSSiP-u, natomiast sam program ustala dyrektor. Mamy więc – podobnie jak na studiach – określone ramy i treści, które muszą być realizowane w toku kształcenia. Jednolitość kształcenia jest zasadą fundamentalną i musi być zachowana, niezależnie od miejsca prowadzenia zajęć.
W praktyce oznacza to, że program, standardy i nadzór pozostają wspólne, a zamiejscowe ośrodki dydaktyczno-szkoleniowe realizują je lokalnie – z udziałem zarówno praktyków, jak i kadry akademickiej. I tutaj pojawia się przestrzeń dla uczelni, w tym naszego wydziału.
Wydział Prawa i Administracji chce być aktywnym uczestnikiem tego projektu. Naturalne jest przy tym, że środowisko zachodniej Polski – od Szczecina po Wrocław – będzie w nim silnie reprezentowane. Nasz ośrodek ma jednak ambicję pozostać otwartym na współpracę z wykładowcami z całego kraju. Już dziś wielu sędziów i prokuratorów z tych regionów dojeżdża do Krakowa, aby prowadzić tam zajęcia.
Dla Uniwersytetu i miasta jest to ważne przedsięwzięcie, nad którym pracujemy od wielu miesięcy i które – mamy nadzieję – wkrótce zostanie sfinalizowane w Poznaniu.
Szkoła działa od kilkunastu lat. Czy pan jako przewodniczący Rady Programowej widzi jakieś potrzeby zmian w programie kształcenia?
Moja rola jest stosunkowo nowa, dlatego nie chciałbym wypowiadać się w sposób kategoryczny – objąłem tę funkcję zaledwie kilka tygodni temu. Warto też pamiętać, że programy kształcenia w KSSiP-ie były od 2009 r. wielokrotnie modyfikowane przez kolejne Rady Programowe, tak aby odpowiadały zmieniającym się realiom. Z naszych pierwszych rozmów wynika jednak, że istnieje zarówno przestrzeń, jak i wola, by ponownie uważnie im się przyjrzeć.
KSSiP funkcjonuje, opierając się na dwóch organach – dyrektorze i Radzie Programowej – które powinny działać komplementarnie. To rozwiązanie sprzyja merytorycznej debacie, ponieważ w Radzie spotykają się różne perspektywy: praktyków – sędziów i prokuratorów – oraz przedstawicieli środowiska akademickiego.
Jeśli chodzi o możliwe kierunki zmian, widać wyraźnie, że muszą one uwzględniać nowe wyzwania: rozwój sztucznej inteligencji, kwestie cyberbezpieczeństwa, nowe technologie, ale także zagadnienia związane z zarządzaniem czy radzeniem sobie z obciążeniami emocjonalnymi, które są nieodłącznym elementem tej służby. Istotnym obszarem pozostają również kompetencje miękkie – już obecne w programie, lecz wymagające dalszego wzmocnienia.
W związku z moim wieloletnim doświadczeniem dydaktycznym i organizacyjnym, m.in. w roli osoby zarządzającej dużą jednostką, jaką jest Wydział Prawa i Administracji UAM, chcę aktywnie uczestniczyć w tej dyskusji i współtworzyć jej kierunki. Sprzyjać temu będzie z pewnością współpraca z dyrektorem KSSiP, prof. Piotrem Girdwoyniem – osobą otwartą i zaangażowaną, co stanowi bardzo dobry punkt wyjścia.
Kluczowy pozostaje dla mnie wymiar służby i zaufania publicznego, szczególnie widoczny w zawodach sędziego i prokuratora. To odpowiedzialność, która definiuje istotę tych profesji. Podobny wymiar dostrzegam także w pracy akademickiej – w kształceniu kolejnych pokoleń prawników i przekazywaniu im sposobu myślenia o prawie jako o przestrzeni odpowiedzialności za państwo i społeczeństwo, a nie wyłącznie zawodowej praktyki. Nieustannie należy przypominać, że prawo jest tym, co spaja jednostki w społeczeństwie, wyznacza granice wolności i chroni interesy każdego obywatela. Dzięki niemu życie w państwie powinno stawać się przewidywalne i sprawiedliwe, opierając się przy tym na poczuciu bezpieczeństwa. W tym sensie projekt KSSiP, jako miejsca kształcącego kolejne pokolenia sędziów i prokuratorów, jawi się jako ważny element systemu – swoiste jego domknięcie.
zob. też Dr Michalina Kowala. Między prawem, mediami i Europą