Wersja kontrastowa

Prof. Marek Kwiek. Globalna superliga

Prof. Marek Kwiek
Prof. Marek Kwiek

 

O powstawaniu globalnej superligi uczelni badawczych, czyli dlaczego warto być wśród 1000 najlepszych uczelni na świecie?

 

Rosnąca liczba studentów w scenariuszu niepowstrzymanej ekspansji szkolnictwa wyższego pociąga za sobą równolegle rosnącą liczbę nauczycieli akademickich i nieuniknione zmiany charakteru ich pracy w sektorze szkolnictwa wyższego. A dokładniej – w jego coraz silniej zróżnicowanych podsektorach. Stosunkowo jednorodnego charakteru szkolnictwa wyższego, znanego do niedawna w większości krajów świata – nie da się w przyszłości utrzymać we wszystkich typach uczelni, ze względu na miliony nowych osób wkraczających do szkolnictwa wyższego.

Czego można się po tych zmianach spodziewać i co one oznaczają dla UAM? Rosnąca stratyfikacja pionowa systemów szkolnictwa wyższego prowadzi do wyłonienia się globalnej ultraelity uczelni, superligi konkurujących ze sobą uniwersytetów prowadzących intensywne badania naukowe. Ta superliga jest już obecna w większości krajów, ale jest szczególnie silnie widoczna w krajach OECD (wstępnie oszacujmy liczbę takich uczelni na 1000). Światowa elita charakteryzuje znakomitymi wynikami badań naukowych, które są stosunkowo łatwe do zmierzenia i zastosowania w różnych rankingach, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych.

W ujęciu globalnym – UAM znajduje się już teraz w owej superlidze! Nasze najważniejsze zadanie to się w niej utrzymać w sytuacji, w której wszyscy europejscy i globalni konkurenci, głównie z pomocą swoich państw, strategicznie inwestują w badania naukowe, a nam w Polsce przychodzi to z ogromną trudnością (i wystarczy tu wspomnieć o mikroskopijnym od dekady budżecie NCN).

Najważniejszą walutą wymienną uznania w nauce są wyniki badań naukowych – globalnie widoczne poprzez międzynarodowe publikacje, najlepiej umieszczone w wysokocytowanych czasopismach. Im więcej innowacyjnych badań zreferowanych w czasopismach o największej widzialności, tym wyższe uznanie dla instytucji. Sformalizowaną formą globalnego uznania akademickiego są rankingi uczelni oparte na badaniach i publikacjach, zwłaszcza dwa: ranking szanghajski i ranking lejdejski, korzystające z baz publikacyjnych Core Collection i Scopus firm Clarivate Analytics i Elsevier. Generowanie indywidualnego prestiżu każdego naukowca poprzez publikacje, granty badawcze, patenty i środowiskowe nagrody ma krytyczne znaczenie dla uniwersytetów prowadzących intensywne badania.

Większość krajów świata dysponuje swoimi flagowymi uniwersytetami prowadzącymi badania naukowe, często, choć nie zawsze, zlokalizowanymi w swoich stolicach (w Polsce to UW i UJ). Większość z tych uczelni pojawia się w globalnych rankingach, niekiedy obok innych krajowych uniwersytetów. W Top 1000 uczelni na świecie jest tylko 1000 miejsc. Najbardziej elitarne instytucje są rozpoznawalnymi na arenie międzynarodowej producentami wiedzy naukowej, którzy jednocześnie kształcą krajowe elity naukowe, polityczne, społeczne i gospodarcze. Ich wysokiej selektywności w dostępie do kształcenia i elitarnemu statusowi w badaniach często towarzyszy długa historia instytucjonalna; to często najstarsze uniwersytety.

 

Koncentracja badań: instytucje i jednostki

Spośród około 20 000 instytucji szkolnictwa wyższego tylko 1000 jest zaangażowanych w konkurencyjną, globalną produkcję wiedzy naukowej. Platforma SciVal bazy danych Scopus pokazuje, że w ostatniej dekadzie (2010-2019) ogólna liczba instytucji (wszystkich typów) zaangażowanych w globalne publikowanie prac naukowych nie przekraczała 9 000 (8 639), włączając w to instytucje z sektora akademickiego, korporacyjnego, rządowego i medycznego. Jeśli przyjąć próg 5000 publikacji w ciągu tej dekady, to liczba wszystkich instytucji znajdujących się powyżej tego progu kurczy się do 1 590 w skali świata. Są to 934 instytucje z co najmniej 10 000 publikacji, 153 instytucje z co najmniej 50 000 publikacji i 24 instytucje z co najmniej 100 000 publikacji (wszystkich typów).

Jeśli spojrzymy na dwa rankingi koncentrujące się na badaniach, to ranking lejdejski z 2020 r. wymienia 1176 uniwersytetów z co najmniej 100 publikacjami w latach 2015-2018, a ranking szanghajski 2020 wymienia 1000 uniwersytetów. Mówiąc dokładniej, w ujęciu bardziej regionalnym, 41% uniwersytetów w Top 100 rankingu szanghajskiego znajduje się w USA; dwie trzecie uniwersytetów znajduje się w jednym z pięciu krajów: w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Szwajcarii i Australii (66%), a górna dziesiątka krajów zajmuje 83% miejsc w rankingu. Pozostała część świata dzieli między sobą pozostałe 17% miejsc.

Koncentracja badań naukowych pogłębia się zarówno na poziomie krajów, instytucji, jak i poszczególnych naukowców i ich zespołów, a w przypadku poszczególnych naukowców przybiera na sile zarówno w odniesieniu do publikacji, jak i cytowań. Czterech na dziesięciu spośród 6 167 najbardziej cytowanych naukowców na świecie w 2020 roku (z listy Highly Cited Researchers ogłoszonej przez Clarivate Analytics) pochodzi z uniwersytetów amerykańskich (41,5%), siedmiu na dziesięciu pochodzi z pięciu krajów (71,8%), a 84,2% z dziesięciu krajów. Na resztę świata przypada jedynie 15% naukowców. Polska to średnio 4-6 badaczy, niemal zawsze medycyna. Postępuje geograficzna koncentracja badań generujących najwyższe koszty, koncentracja publikacji najbardziej cytowanych i publikacji w czasopismach najbardziej elitarnych.

Zaledwie 1% publikujących globalnie naukowców stanowi nieprzerwanie publikujący rdzeń profesji akademickiej, z co najmniej jedną pracą opublikowaną każdego roku w ciągu 16 badanych lat. Odpowiadają oni jednak za 41,7% wszystkich prac wydanych w tym samym okresie. Ponadto 1% najczęściej cytowanych naukowców w 118 dyscyplinach naukowych w 2015 roku otrzymało 21% wszystkich cytowań, co stanowi gwałtowny wzrost z poziomu 14% w 2000 roku. Górne 10% naukowców pod względem produktywności badawczej odpowiada za połowę całej akademickiej produkcji wiedzy w 11 systemach europejskich w siedmiu głównych klastrach dyscyplin (i są to badani przeze mnie „research top performers”).

 

1000 najlepszych uczelni

Co ważne, temu postępującemu, napędzanemu przez badania naukowe globalnemu rozwarstwieniu szkolnictwa wyższego towarzyszy postępujące zróżnicowanie profesji akademickiej. Można się spodziewać, że oba te procesy będą przybierać na sile.

Procesy koncentracji najlepszych badań w wybranych instytucjach mogą mieć silny wpływ na życie osobiste i kariery akademickie naukowców. Z pewnością zagrożona jest atrakcyjność profesji akademickiej i akademickiego miejsca pracy, zwłaszcza w tych instytucjach, które nie będą nastawione na intensywne badania, a zamiast tego będą w przeważającej mierze skupione na kształceniu. W silnie umasowionych systemach tradycyjny splot kształcenia i badań będzie utrzymywany w praktyce niemal wyłącznie w małym, elitarnym podsektorze. Chciałbym widzieć w nim UAM.

Można się spodziewać rosnących różnic między superligą instytucji, obejmującą zaledwie kilka uniwersytetów w większości krajów średniej wielkości, a pozostałymi instytucjami w ramach systemów krajowych. Jedynie w najbogatszych krajach OECD będzie istniała większa liczba uniwersytetów, które będą widoczne globalnie i uplasują się w rankingach (pod względem intensywności badań), przy czym kraje takie jak USA, Wielka Brytania, Chiny, Japonia i Australia oraz takie regionalne potęgi akademickie jak UE będą siedzibą większości uniwersytetów z globalnej superligi odpowiedzialnej za 80-90% wszystkich publikacji naukowych zamieszczanych w uznanych czasopismach akademickich.

Zapewniając swoim naukowcom i uczonym najlepsze możliwości, superliga uczelni będzie zapewne charakteryzowała się wyraźnie odmiennymi cechami instytucjonalnymi, formami zarządzania, poziomem finansowania oraz łącznym poziomem finansowaniem badań w porównaniu z pozostałymi instytucjami, co zagwarantuje jej dostęp do globalnej puli talentów naukowych. Oczekuje się, że zaawansowane badania naukowe będą coraz bardziej kosztowne, a wyniki badań o dużym wpływie będą coraz bardziej skoncentrowane w kilku tysiącach najlepszych, anglojęzycznych, recenzowanych czasopism akademickich. Publikacje w dziesiątkach tysięcy otwartych czasopism nieindeksowanych, w których wyniki badań będą szeroko rozpowszechniane, prawdopodobnie nie będą ani szeroko czytane, ani cytowane.

Można oczekiwać, że uczelnie nie należące do globalnej superelity – czyli aż 95% wszystkich uczelni na świecie – staną się instytucjami absorbującymi popyt i skoncentrowanymi na kształceniu. Tylko w niewielkim stopniu będą one zaangażowane w międzynarodowe badania naukowe prowadzone na dużą skalę, we współpracy międzynarodowej, a zwłaszcza w badania o globalnym oddziaływaniu i widoczności (brak czasu, środków i infrastruktury). Można się spodziewać wyjątków, ale regułą będzie koncentracja przestrzenna badań i badaczy, a nie ich rozproszenie w licznych instytucjach krajowych. Unia Europejska, ze swoją silną polityką integracyjną, stabilnym finansowaniem badań i długą historią nowoczesnej instytucji uniwersytetu, może być z perspektywy globalnej regionem wyjątkowym, o słabszych procesach stratyfikacyjnych i mniej intensywnych przemianach profesji akademickiej. Należy się spodziewać, że podobnie będzie w Polsce, jednak tylko w przypadku radykalnego wzrostu nakładów na badania.

 

Co to oznacza dla UAM?

Pionowe rozwarstwienie krajowych systemów szkolnictwa wyższego ma już miejsce w wielu krajach. Rośnie dystans między najlepszymi uniwersytetami – zwykle zlokalizowanymi w stolicach państw i w głównych miastach akademickich – a pozostałymi instytucjami. Przepaść ta będzie się pogłębiać. Tym, co będzie wewnętrznie różnicować sektor akademicki, również w Polsce, będą wyniki badań naukowych, mierzalne efekty publikacyjne,  wykorzystywane jako kryterium dalszej koncentracji talentów i zasobów.

Konsekwencje rosnącej stratyfikacji uczelni w skali świata dla UAM są stosunkowo proste: nasza uczelnia musi w najbliższych latach robić wszystko co możliwe, aby utrzymać się w grupie 1000 globalnych uczelni badawczych. O ile dla UW czy UJ zadanie to nie jest skomplikowane z racji skali prowadzonych badań i ich tradycyjnie wysokiego poziomu, dla UAM (ale i dla PW czy AGH) to wyzwanie cywilizacyjne. W przypadku scenariusza globalnego podziału na 1000 instytucji (5%) i resztę (95%) – promowanego przez wyniki globalnych rankingów – wypadnięcie z elitarnego grona uczelni badawczych będzie oznaczało automatyczny spadek do innej ligi instytucjonalnej i naukowej: pod kątem finansowania, współpracy międzynarodowej, a może przede wszystkim – warunków pracy akademickiej i jej charakteru (w podziale na kształcenie i badania). Program IDUB, nastawiony na wspieranie budowy UAM jako umiędzynarodowionej uczelni badawczej, ma otwierać nowe możliwości w sytuacji, w której najlepsze uczelnie z superligi 1000 w innych krajach już nimi dysponują. Nie lekceważmy rankingów opartych na pomiarze wyników prowadzonych badań i publikacji – to nasze publikacje w praktyce, w skali dekady, zadecydują o instytucjonalnej przyszłości UAM. Dlatego mądrze publikujmy i korzystajmy w tym celu z programu IDUB.

 

Czytaj też: Prof. Marek Kwiek o rosnącej roli prestiżowych publikacji

 

Nauka Ogólnouniwersyteckie
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.