Wersja kontrastowa

Paulina Książek. Operowe szaleństwo

Paulina Książek, fot. Adrian Wykrota
Paulina Książek, fot. Adrian Wykrota

- Cherubini od dawna leży w grobie, a teraz proszę kuć żelazo, póki gorące - usłyszała Paulina Książek od promotorki, kiedy zmieniała temat pracy licencjackiej pod wpływem spotkania ze znaną choreografką Sachą Waltz. Dziś laureatka Diamentowego Grantu tworzy nowatorską metodologię badania szaleństwa i złożonych postaci kobiecych w operach.

 

Muzyka towarzyszy Paulinie Książek od dzieciństwa. W jej rodzinie dużo się śpiewało i grało na instrumentach. Już w szkole muzycznej młoda klarnecistka wiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez muzyki. - Zyskiwałam jednak przekonanie, że instrumentalistyka to nie jest to, co mnie interesuje najbardziej. W historii muzyki jest tyle rzeczy do odkrycia, że nie chciało mi się poświęcać czasu na ćwiczenie. Wolałam książki, słuchanie audycji, za co ganił mnie profesor od klarnetu - wspomina studentka.

 

Potem były przełomowe “Diabły z Loudun” Krzysztofa Pendereckiego i postać ojca Grandiera. -  Z każdym kolejnym obejrzanym dziełem uzmysławiałam sobie, że synteza muzyki i tekstu jest idealnym połączeniem. – mówi. - Muzyka może dopełnić tekst, stanąć w kontrze, wchodzić w różne relacje. Odkrywanie tych powiązań jest niezwykłe.

 

Podążając za swoją pasją Paulina Książek zaczęła studia muzykologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Pracę licencjacką poświęciła “Medei”, ale nie autorstwa Luigi Cherubiniego, jak miała w planach, ale Pascala Dusapina, współczesnego kompozytora francuskiego. Wszystkiemu była “winna” Sacha Waltz, która przyjechała do Opery Narodowej. Zafascynowanej nią studentce nie udało się, co prawda, zdobyć autografu po spektaklu, ale niespodziewanie spotkała choreografkę i reżyserkę “Medei” Dusapina w mieście. Prawdziwy łut szczęścia zaowocował nawiązaniem kontaktu z twórczynią. Muzykolożka przez chwilę wahała się, którą z “Medei” wybrać na licencjat. - Pani Paulino, Cherubini od dawna leży w grobie, a teraz proszę kuć żelazo, póki gorące - usłyszała od promotorki.

 

Prof. Michał Mencfel. Humanistyka nie jest w odwrocie

 

Po obronie Paulina Książek wyjechała do Poznania. - Poznań ma jedyną muzykologię w Polsce, gdzie powstała specjalność operologiczna. – wspomina Paulina Książek. -  Kiedy poczułam, że opera jest tym gatunkiem, któremu chcę poświęcić swoją pracę naukową, wybrałam studia magisterskie na UAM.

 

Medea była pierwszą ze złożonych postaci kobiecych, które pojawiły się na jej naukowej drodze. Potem przyszedł czas na kolejne - bohaterki oper Pendereckiego: matkę Joannę przeżywającą psychozę na tle seksualnym (“Diabły z Loudun), wpędzoną w obłęd Benignę (“Czarna Maska”) i opętaną żądzą władzy Ubicę (“Ubu król). Im właśnie studentka poświęciła projekt, na realizację którego dostała Diamentowy Grant. Tak się złożyło, że muzykolożka do twórczości polskiego kompozytora wróciła po kilku latach przerwy. Z jego muzyką spędziła dzieciństwo i wczesną młodość - nie mogło być inaczej, wszak pochodzi z małej miejscowości pod Dębicą, gdzie Penderecki się urodził i chodziła do szkoły muzycznej jego imienia.

 

Paulina Książek interpretuje w projekcie wspomniane opery pod kątem ukazania problematyki szaleństwa i nienormatywności postaci kobiecych. Zagadnienie bada z perspektywy nauk społecznych (psychologii i socjologii), humanistycznych (filozofii) oraz medycznych (psychiatrii). - Analizuję, w jaki sposób kompozytor portretuje psychologiczne zawikłania w muzyce. Opery Pendereckiego wydały mi się najbardziej wdzięcznym materiałem – mówi. -  Po pierwsze dlatego, że kompozytor posługiwał się nowym, poszerzonym językiem brzmieniowym, po drugie spodziewałam się, że znajdę w nich pewne niuanse świadczące o wrażliwości na elementy psychologiczne i społeczne. Nie zawiodłam się.

 

Jednym z takich detali jest prosty, z pozoru nic nie znaczący zabieg, ukazujący złożoność historii: - Matka Joanna odnosząc się do Boga, śpiewa dysonans opadający, a do ojca Grandiera wznoszący. Biorąc pod uwagę retorykę barokową powinno być odwrotnie. To podpowiada, o co tak naprawdę chodzi - o chorą miłość do księdza. – wyjaśnia Paulina Książek. -  Ten zabieg, a także wiele innych, dowodzi, że muzyka potrafi komunikować treści, których być może w tekście nie znajdziemy.

 

Laureatka Diamentowego Grantu pracuje m.in. nad nową metodologią pozwalającą badać zjawisko szaleństwa i nienormatywności w innych dziełach scenicznych. - Jak dotąd nie ma w muzykologicznej literaturze całościowego podejścia do tej tematyki. – twierdzi Paulina Książek. -  Analizowane były tylko pojedyncze sceny. Wybrałam szeroką perspektywę, której do tej pory nie stosowano. Bez niej nigdy nie uzyskamy pełnego obrazu postaci i sposobu, w jaki potraktowali je kompozytorzy.

 

Muzykolożka wyda pieniądze z grantu na kwerendę i na zakup literatury, która w Polsce nie jest dostępna. Planuje też wyjazd m.in. do archiwów sióstr urszulanek we Francji, który pozwoli dotrzeć do źródeł i pogłębić wiedzę o socjologicznych aspektach funkcjonowania mitu opętania zakonnic.

Ewa Konarzewska-Michalak

Nauka Wydział Nauk o Sztuce
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.