Wersja kontrastowa

Dr Ruxandra Ana.Taniec prowadzi mnie przez naukę

Fot. R.Ana
Fot. R.Ana

– Tańcem naukowo zajmuję się od 10 lat. Bardzo często musiałam się z tego tłumaczyć, bo dla niektórych jest to temat naukowo nieistotny. Tymczasem badania, które prowadziłam wśród tancerzy na Kubie, pozwoliły mi uchwycić pewne przemiany ekonomiczno-społeczne, które zaszły w tym kraju w ciągu ostatnich kilku lat – mówi dr Ruxandra Ana.

 

 

 

Naukowczyni, w ramach tegorocznej edycji grantów NCN Sonatina 5 otrzymała finansowanie na projekt: Pomiędzy prekaryjnością a prestiżem. Praca migrantów w branży tanecznej w dobie kryzysu. Swój grant będzie realizować na Wydziale Antropologii i Kulturoznawstwa UAM.

– Na Kubę trafiłam w 2011 roku, najpierw w roli „tańczącej” turystki, później w ramach badań do pracy magisterskiej, w której zajmowałam się kulturową polityką związaną z rumbą kubańską – mówi dr Ana. – Wróciłam tam jeszcze na przełomie 2015/2016 prowadząc badania do doktoratu. Było to tuż po wizycie Baracka Obamy i przywróceniu stosunków dyplomatycznych pomiędzy Kubą a USA. Rozpoczął się wówczas boom turystyczny. W trakcie mojego ponad dziesięciomiesięcznego pobytu obserwowałam, jak z jednej strony przybywało turystów, z drugiej zaś ubywało Kubańczyków. Część moich znajomych z klubów tanecznych znikała, emigrując do Europy i USA. Spotykałam ich tylko wtedy, kiedy na krótko wracali do kraju.

Jak mówi, sporo jest opracowań dotyczących migracji Kubańczyków do USA. Inne destynacje, w tym te do Europy, nie są aż tak dobrze zbadane i opisane. Tymczasem we Włoszech, Niemczech czy nawet Polsce otwierają się kolejne szkoły tańca, gdzie można nauczyć się tańców latynoamerykańskich. Dużą popularnością cieszy się salsa, która doczekała się wielu festiwali i konkursów. Młodzi Kubańczycy, emigrując, szukają szczęścia i zawodowego sukcesu poza swoją ojczyzną. Dla wielu taniec jest taką szansą na sukces i drogą do prestiżu, z jakim kojarzy się międzynarodowa scena taneczna. Udaje się to, niestety, niewielu. Pozostaje spora grupa tancerzy, którzy są na peryferiach „przemysłu tanecznego” i latami muszą walczyć o zatrudnienie.

Projekt, który dr Ruxandra Ana będzie realizować na UAM, dotyczy właśnie trajektorii podróży i losów tych tancerzy. Swoje badania będzie prowadzić we Włoszech i w Niemczech, gdzie osiedla się najwięcej kubańskich migrantów (oprócz Hiszpanii, specyficznej ze względu na historyczne więzi z Kubą i inne reżimy migracyjne). Ta perspektywa zostaje wzbogacona badaniami terenowymi na Kubie oraz w Polsce, gdzie diaspora kubańska jest znacznie mniejsza, ale za to mocno związana zawodowo z muzyką i tańcem.

– Ciekawe jest to, że swoje badania prowadzę z pozycji migrantki, którą jestem od wielu lat, najpierw w Polsce, a od kilku lat we Włoszech – dodaje – Pomimo mojej uprzywilejowanej pozycji naukowczyni, migrantki z wyboru, tę solidarność odczuwam szczególnie mocno. Jako Rumunka musiałam mierzyć się zarówno w Polsce, a jeszcze bardziej we Włoszech, ze stereotypami, jakie przypisuje się migrantom z mojego kraju – mówi.

Zanim dr Ruxandra Ana trafiła do Włoch studiowała w Polsce. Jeszcze jako studentka filologii angielskiej na bukareszteńskim uniwersytecie zainteresowała się językiem polskim. Aby go lepiej poznać, zapisała się na kurs językowy. Pobyt w Warszawie sprawił, że zmieniła kierunek studiów i zaczęła studiować polonistykę, najpierw w Bukareszcie, a następnie w Katowicach i Warszawie. Potem pojawił się pomysł na studia antropologiczne i doktorat.

Tańcem dr Ruxanda Ana zainteresowała się, będąc już studentką. Początkowo miało to być wytchnienie od nauki. Oczarowana rumbą kubańską szukała instruktorów, którzy mogliby ją nauczyć tego tańca. – Zapisałam się do warszawskiej szkoły tańca, ale równocześnie przeszukiwałam Internet – wspomina dr Ana. – Tak trafiłam na filmiki kubańskich tancerzy. Zorientowałam się, że uczą oni kroków zupełnie innych niż te, które poznałam na kursie.  Zapytałam o to mojego nauczyciela, a on odpowiedział mniej więcej tak: „te czarne ciała nie potrafią się ruszać tak, jak te nasze białe”. Z jednej strony ta wypowiedź mnie oburzyła: taki dyskurs w XXI wieku? Z drugiej, zrozumiałam, że chcę zająć się tańcem szerzej. Uświadomiłam sobie, że jest w nim zawarta cała historia kolonializmu, rasizmu, ale też polityki i ideologii państwowej. Dr Ruxandra Ana jako miejsce realizacji swojego projektu wybrała Wydział Antropologii Kulturowej i Kulturoznawstwa UAM, bo jak mówi, Poznań to dobry „dom” dla jej projektu. – Zespół, w jakim pracujemy, ma duże znaczenie, a ja jeszcze na etapie przygotowania wniosku do NCN, kiedy nie było wiadomo, czy się uda uzyskać dofinansowanie, czułam się częścią tego zespołu. Zwłaszcza ze strony prof. Natalii Bloch, która była recenzentką mojej pracy doktorskiej, miałam ogromne wsparcie w kluczowych momentach przygotowania tego projektu.

zob. też. Szlachetne zdrowie … czyli jak chorują Polacy

Nauka Wydział Antropologii i Kulturoznawstwa
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.