Teorie spiskowe wydają się wszechobecne. Można odnieść wrażenie, że każdemu bardziej znaczącemu wydarzeniu błyskawicznie zaczynają towarzyszyć spiskowe interpretacje. Sprzyja temu niepewność czasów, w jakich żyjemy. Jednym z wyjaśnień skłonności do teorii spiskowych jest nasza społeczna natura, wymagająca nieustannej czujności w poszukiwaniu niebezpiecznych koalicji wymierzonych przeciwko nam. Innymi słowy – spisków. Ich przeoczenie niesie ze sobą poważne konsekwencje, stąd nasze mechanizmy detekcji miałyby być raczej przeczulone niż mylące się w drugą stronę. Myślenie spiskowe miałoby więc potencjalnie towarzyszyć ludzkości niemal od zawsze. Jednocześnie łatwo o przekonanie, że żyjemy w czasach szczególnej popularności teorii spiskowych, m.in. dzięki mediom społecznościowym. Choć założenie to intuicyjnie wydaje się dość oczywiste – okazuje się zaskakująco trudne do udowodnienia.
Teoria i praktyka spiskowa
Pierwszym problemem, który napotykamy, próbując zrozumieć naturę myślenia spiskowego, jest jasne określenie tego, co teorią spiskową jest, a co nią nie jest – stanowi to przecież sedno sporu pomiędzy osobami, które w nie wierzą, a tymi, które nie widzą dowodów na ich istnienie. W potocznym rozumieniu teorie spiskowe okazują się wszystkimi wyjaśnieniami zdarzeń historycznych, czy zjawisk społecznych, które nie mają dostatecznego uzasadnienia. Nierzadko okazuje się, że nie muszą nawet zawierać elementu spisku – tak, jak w wypadku zaliczanej do grona teorii spiskowych hipotezy świata jako symulacji. Na gruncie psychologii panuje raczej zgoda co do tego, że są to wyjaśnienia zdarzeń – często społecznie istotnych, by odróżnić je od codziennych, przyziemnych domniemań – zakładające istnienie spisku, który w danym wypadku wydaje się niedostatecznie uzasadniony. Owa epistemiczna wadliwość – brak przekonujących dowodów lub obecność przesłanek przeczących wyjaśnieniu spiskowemu – wydaje się szczególnie istotna, choć nietrudno sobie wyobrazić, że bywa kontrowersyjna. Z perspektywy psychologii często mniej istotna jest sama słuszność lub niesłuszność danego przekonania, a raczej gotowość do wierzenia w nie w obliczu wątpliwości.
Myślenie spiskowe wczoraj i dziś
W ostatnich latach zauważalny wydaje się wzrost obecności narracji spiskowych w przestrzeni publicznej. Wynikało to między innymi z pandemii COVID-19 – analizy aktywności grup na Facebooku pokazały znaczący wzrost już na samym początku pandemii. Z uwagi na konsekwencje teorii spiskowych dla zdrowia publicznego – w obszarze szczepień, stosowania środków ochronnych, czy przestrzegania zaleceń zdrowotnych – znalazły się w centrum debaty społecznej. W ostatnich latach stały się wreszcie narzędziem walki politycznej, służąc do mobilizacji wyborców wokół narracji o ukrytych zagrożeniach.
Nie jest to zjawisko nowe – okresy niepewności, gwałtownych zmian i przemian ustrojowych sprzyjają myśleniu spiskowemu, co jest dobrze opisane w literaturze z obszaru psychologii społecznej. Z drugiej strony, niedawne, wynikające ze wzrostu naukowego zainteresowania tematyką myślenia spiskowego, badania prowadzą do zaskakującej konkluzji, iż przejawy myślenia spiskowego są zauważalne na podobnym poziomie już od dłuższego czasu. Do takich wniosków doszedł zespół Josepha Uscinskiego, który przeanalizował listy do redakcji amerykańskich czasopism, wykazując w nich stałą obecność nieufności wobec instytucji publicznych na przestrzeni ostatniego stulecia. Wyjątkiem był m.in. okres zimnej wojny.
Zestawienia badań mierzących poparcie dla poszczególnych teorii spiskowych pokazują, że choć rzeczywiście zmienia się z czasem – niektóre tracą, inne zyskują na popularności – ogólny poziom myślenia spiskowego pozostaje niezmieniony. Badania przekonań spiskowych w trakcie samej pandemii pokazały, że na początku i na końcu półrocznego okresu badań przeważająca większość osób cechowała się podobnym poziomem wiary lub niewiary. W skali globalnej nie widać również znaczącego spadku zaufania do nauki ani do osób zajmujących się nią.
Nie oznacza to oczywiście, że problem można zbagatelizować. W tym zakresie występuje duże zróżnicowanie lokalne. Jest to widoczne choćby w Polsce, która znajduje się w czołówce wskaźników negatywnego postrzegania naukowców i wiary w antynaukowe teorie spiskowe, co pokazały niedawne badania Eurobarometru. W krajach o wyższym wskaźniku demokratyzacji obserwuje się z kolei silniejsze przekonanie, że głos obywateli niewiele znaczy w rządzeniu krajem. Tam, gdzie erozji ulega zaufanie wobec świata nauki i instytucji publicznych, powstaje poznawcza próżnia, którą teorie spiskowe mogą wypełnić, dając wrażenie uzyskania emocjonalnie satysfakcjonującej, spójnej odpowiedzi.
Media antyspołecznościowe
Zrozumienie konsekwencji myślenia spiskowego i jego rozpowszechnienia nie jest możliwe bez uwzględnienia roli mediów społecznościowych. Ich architektura zmieniła dotychczasowe struktury gatekeepingu, znacząco obniżając próg wejścia dla nowych treści i redukując filtrujący wpływ wiedzy eksperckiej. Jednocześnie podkreśla się, że dotychczasowe badania dotyczące konsekwencji obecności szeroko rozumianej misinformacji w mediach społecznościowych borykają się z licznymi trudnościami metodologicznymi. Zależności między ekspozycją na wprowadzające w błąd treści, zmianą postaw i zmianą zachowań są trudne do uchwycenia, złożone, a uzyskane wyniki – nierzadko niejednoznaczne.
Trwają więc dyskusje, czy zmiany wynikające z istnienia mediów społecznościowych mają charakter jedynie ilościowy – czy stanowią one po prostu bardzo skuteczne narzędzie docierania z treściami – czy jakościowy, stanowiąc medium na tyle odmienne od dotychczas istniejących, że ich wpływ na nasze funkcjonowanie psychologiczne nie ma precedensu. Wydaje się jednak bardzo prawdopodobne, że stanowią doskonałe narzędzie do utrwalania istniejących postaw i ich wzmacniania. Treści wywołujące emocje negatywne wydają się mieć pewną przewagę w walce o naszą uwagę w mediach społecznościowych. O ile jednak oglądanie zdjęć kotów w Internecie nie prowadzi jednoznacznie do terroryzmu (kittens-to-terrorism pipeline, jak określiła to dziennikarka New York Times, Shira Ovide), o tyle osoby o radykalnych poglądach bez trudu znajdą podobne sobie osoby i treści, które uzasadniają ich przekonania.
Zobacz też: Dr Piotr Pawlak. Wojna kognitywna „hakuje” ludzi
Kto myśli spiskowo?
Choć myślenie spiskowe zawsze odbywa się w kontekście społecznym, historycznym i politycznym, domeną psychologii jest przyglądanie się zjawiskom z perspektywy jednostki. Odruchowo zastanawiamy się więc, co wyróżnia osoby wierzące w teorie spiskowe. W domyśle – co jest z nimi nie tak. Takie ujęcie pomija jednak sedno problemu i daje złudne poczucie, że wierzą w nie inni ludzie – a co za tym idzie, nasze przekonania nie muszą być kwestionowane. Wiele teorii spiskowych znajduje uznanie u przynajmniej połowy populacji – tak jest na przykład w Polsce w wypadku przekonania o ukrywaniu lekarstwa na raka przez koncerny farmaceutyczne czy celowego tworzenia wirusów.
Kluczowym spostrzeżeniem wyłaniającym się z coraz większej liczby badań jest wniosek, że po teorie spiskowe sięgamy w celu zaspokojenia dość uniwersalnych potrzeb psychologicznych. Model zaproponowany przez Karen Douglas, Robbiego Suttona i Aleksandrę Cichocką wyróżnia trzy podstawowe kategorie takich potrzeb. Wyjaśnienia proponowane przez teorie spiskowe dają nam poczucie zrozumienia świata i możliwość integracji informacji sprzecznych z dotychczasowymi przekonaniami (potrzeby epistemiczne). Pozwalają nam również odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją, gdy je utracimy – wskazują wrogów, dają przekonujące rozwiązania i mówią, jakich źródeł zagrożenia należy unikać (potrzeby egzystencjalne). Wreszcie – pozwalają budować pozytywny obraz grupy własnej poprzez delegitymizowanie krytyki jako przejawów spisku, dają poczucie sprawstwa poprzez możliwość zjednoczenia się przeciwko wspólnemu wrogowi i poczucie wyjątkowości - dostępu do wiedzy dostępnej jedynie wtajemniczonym (potrzeby społeczne).
Czy ludzie wierzą w teorie spiskowe dlatego, że mają niewystarczającą ilość informacji? Nie do końca. Teorie spiskowe nie są jedynie problemem „tych nieracjonalnych ludzi”. Z jednej strony rzeczywiście wiadomo sporo na temat skrzywień poznawczych, które mogą przyczyniać się do utrwalania przekonań spiskowych. Nasza percepcja często ulega złudzeniom, co wynika z mechanizmów działania naszego aparatu poznawczego, optymalizującego przetwarzanie informacji. Jednocześnie niektóre z owych skrzywień i błędów częściej występują u osób wierzących w teorie spiskowe, potencjalnie sprawiając, że wydają się one bardziej prawdopodobne. Przykładem jest tzw. „efekt wielkiej przyczyny”, czyli przeświadczenie, że zdarzenia o dużych konsekwencjach – śmierć celebrytów, pandemie – muszą mieć równie spektakularne przyczyny. W badaniach konsekwentnie widać też, że osoby częściej polegające na umysłowych automatyzmach, cechujące się tzw. intuicyjnym stylem poznawczym, częściej wierzą nie tylko w teorie spiskowe, ale i zjawiska paranormalne czy przesądy.
Nie wystarczy jednak wyprowadzić kogoś z błędu, by zmienić jego przekonania. Nierzadko mamy bowiem głęboko zakorzenione powody, by w nie wierzyć, a ewentualna zmiana postaw wiązałaby się z dużym kosztem, na przykład w postaci przyznania się do błędu lub zmiany innych poglądów. W takich sytuacjach osoby sprawniejsze poznawczo mogą skuteczniej bronić swoich przekonań przed falsyfikacją. Takie efekty obserwujemy w przypadku przekonań spiskowych silnie związanych z orientacją ideologiczną. Często przytaczanym przykładem jest kwestia zmian klimatu – w badaniach wykazywano, że osoby o poglądach republikańskich paradoksalnie rzadziej zgadzają się ze stanowiskiem nauki, jeśli mają wyższe wykształcenie. Być może wybiórczo stosują sceptycyzm wobec faktów, które chcą zdyskredytować. Należy podkreślić, iż nie ma powodu, by utrzymywać, że zjawisko umotywowanego rozumowania ogranicza się do osób popierających konkretną opcję polityczną.
Ciekawym wątkiem jest też prawidłowość opisywana mianem mentalności spiskowej. Mówi się bowiem, że jednym ze skuteczniejszych sposobów przewidzenia, czy dana osoba wierzy w daną teorię spiskową, jest sprawdzenie, czy wierzy w jakąkolwiek inną. Choć w praktyce sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, rzeczywiście obserwuje się, że niemała grupa osób wierzy w szeroki zakres teorii spiskowych. Możliwe, że tworzą one coś, co nazywamy monologicznymi systemami przekonań – zbiór wzajemnie wspierających się przekonań, które sprawiają, że wyjaśnienia spiskowe stają się domyślną zasadą porządkującą percepcję.
Instrumentalizacja teorii spiskowych
Wspomniana wyżej tendencja do przyjmowania i bronienia przekonań spiskowych, zgodnie z naszymi istniejącymi systemami przekonań, czyni je idealnym narzędziem w wojnie kognitywnej. Choć odwołania do narracji spiskowych od dawna były wykorzystywane w propagandzie politycznej (by wspomnieć tylko spiskowy antysemityzm), media społecznościowe wydają się idealnym narzędziem w rękach aktorów motywowanych wzmacnianiem podziałów w społeczeństwie.
Konsekwencje tego faktu da się zaobserwować w obszarze rosyjskich działań dezinformacyjnych w polskim społeczeństwie. Nierzadko przyjmują one bowiem formę nieukierunkowanego „rozrzutnika fałszu” (swobodna interpretacja „firehose of falsehoods”) – przestrzeń informacyjna zostaje zalana potokiem sprzecznych informacji i spiskowych narracji, aby wywołać przekonanie, że nie da się już ustalić, gdzie leży prawda, podburzyć nastroje społeczne i zniszczyć zaufanie do instytucji. Służy to również podsycaniu polaryzacji – istniejące u wielu ludzi przekonania spiskowe znajdują potwierdzenie w rozpowszechnianych treściach, fałszywych, zmanipulowanych lub nawet prawdziwych, ale selektywnie prezentowanych.
Nie trzeba w tym celu tworzyć nowych narracji; wystarczy oprzeć się na już istniejących obawach, lękach i uprzedzeniach. Łatwość prowadzenia tych działań w Internecie potęguje ich postępująca automatyzacja – farmy trolli, sieci botów, fałszywe konta i skoordynowane kampanie, czy wreszcie wykorzystanie narzędzi generatywnej SI do produkcji treści, które nadają mało popularnym narracjom pozór masowości. Dostarczają w ten sposób społecznego dowodu słuszności – poczucia, że wiele innych osób myśli podobnie – co ośmiela osoby o poglądach społecznie nieakceptowalnych i radykalnych.
Dr Michał Kosakowski, Wydział Psychologii i Kognitywistyki