Barbara Widłak. Herb czy logotyp? Zdecydowanie herb!

Prof. ASP Barbara Widłak, fot. Angelika Sarna
Prof. ASP Barbara Widłak, fot. Angelika Sarna

Rozmowa z prof. ASP Barbarą Widłak, dziekan Wydziału Form Przemysłowych ASP im. Jana Matejki w Krakowie, autorką wystawy "Blask herbów – identyfikacje heraldyczne" w Collegium Historicum UAM. Ekspozycję można oglądać do 27 lutego 2026 r. w Bibliotece Wydziału Historii.

 

Czemu jest poświęcona wystawa na UAM?

Wystawa podsumowuje moją działalność związaną z projektowaniem herbów. Herby to moja pasja, której poświęciłam ponad 25 lat pracy. Wystawa prezentuje systemy heraldyczne dla samorządów wojewódzkich, powiatowych oraz miast i gmin miejskich. Na wystawie prezentuję także herby kościelne i uniwersyteckie oraz historyczne herby szlacheckie Stuartów, Radziwiłłów i Sobieskich, które ostatnio opracowałam.

 

Jak powstaje nowy herb?

Zawsze zaczyna się od kwerendy historyczno-heraldycznej. Od 1999 roku współpracuję z historykami z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Wojciechem Drelicharzem i prof. Zenonem Piechem, którzy badają materiały źródłowe, najstarsze pieczęcie, zakres czasowy posługiwania się symbolami na danym terytorium. Tak opracowany materiał daje mi podstawę do rozpoczęcia pracy projektowej. Gdy pojawia się kilka symboli, zastanawiamy się, który z nich jest najlepszy albo czy można je połączyć, a jeśli tak, to w jakiej konfiguracji. Potem robię wstępne szkice dotyczące zakomponowania wybranych symboli w tarczy herbowej. Współcześnie heraldyka samorządowa posługuje się tarczą hiszpańską, zaokrągloną na dole, która została wskazana przez Komisję Heraldyczną. Wolałabym, żeby to była tarcza gotycka, zakończona ostro, gdyż według mnie godła na takiej tarczy dużo lepiej się komponują i wyglądają dostojniej. Niezwykłym fenomenem są wykształcone już w średniowieczu zasady heraldyczne, które do dziś są niezmienne, na przykład zasady dotyczące kompozycji: godło nie powinno dotykać brzegów tarczy, układ powinien zmierzać do symetrii, nie używa się perspektywy. Ważny jest dobór stylizacji, bo wszystkie elementy występujące na tarczy herbowej muszą być opracowane w duchu jednej epoki historycznej. Jeśli główny element opracuję w stylizacji gotyckiej, to wszystkie pozostałe muszą do niej nawiązywać. Na każdym etapie projektowania materiał jest analizowany także przez historyków. 

 

Czy barwy też są ważne? Nie ma ich w herbach zbyt wiele.
Są niezwykle ważne. Wybór jest ograniczony, gdyż od średniowiecza do dziś używa się tylko kilku barw: czerwonej, niebieskiej, zielonej i czarnej. Są to tak zwane tynktury. Do tego dochodzą dwa metale, złoto i srebro, które zamiennie przedstawia się jako kolory żółty i biały. Podczas tworzenia herbu ważne jest zachowanie zasady alternacji: nie licząc neutralnej czerni, zawsze nakładamy barwę na metal lub odwrotnie, gdyż zapewnia to dobry kontrast między godłem a polem tarczy, na którym występuje. Stworzono te zasady, by średniowieczny rycerz mógł szybko zidentyfikować zbliżającego się jeźdźca, nawet gdy hełm ograniczał mu pole widzenia. Wiele współczesnych herbów z różnych powodów nie zachowuje zasady alternacji, na przykład w herbie Krakowa czerwone mury pojawiają się w niebieskim polu. Jednak ze względu na historyczną ciągłość używania herbu w takich barwach nie było możliwości ich zmiany. 

 

Kiedy herb jest już zaprojektowany, co dzieje się dalej?

Gdy prace są zaawansowane, zapraszamy przedstawicieli samorządu i razem z historykami zastanawiamy się, który z wariantów będzie możliwy do przyjęcia przez lokalną społeczność. Akceptacja społeczna jest bardzo ważna w procesie zatwierdzania herbu. Herby samorządowe, po uzyskaniu pozytywnej opinii Komisji Heraldycznej, zatwierdza minister spraw wewnętrznych i administracji. Jeśli chodzi o projektowanie, to na etapie końcowym najważniejsze jest badanie czytelności znaku. Sprawdzam możliwości zmniejszania herbu do 1 cm i koryguję zlewające się elementy. To najprzyjemniejsza część pracy, wymagająca precyzji, doświadczenia i dociekliwości. Wykonanie herbu do zastosowania w różnych technologiach jest kluczowe, choć wielu projektantów pomija ten etap. Uważam, że projektant największy nacisk powinien położyć na to, żeby znak był szybko i bezbłędnie identyfikowany, jednoznaczny, ale też łatwy do powielenia bez utraty jakości. Razem z historykami stworzyłam na przykład system herbów dla powiatów województwa małopolskiego, umieszczając w tych herbach Orła małopolskiego w różnych stylizacjach. Udało się zaprojektować niezwykle czytelny i jednoznaczny zespół symboli.

 

Stąd księgi określające wielkość i warianty herbu, zawierające projekty druków akcydensowych? 

Tak, takie księgi znaków powstały chociażby dla Krakowa, powiatu krakowskiego, wszystkich identyfikacji heraldycznych uczelni. Obecnie przygotowuję manual dla województwa małopolskiego. Nie wszystkie jednostki samorządowe mają świadomość, że zatwierdzony herb jest podstawą do opracowania jego wariantów niezbędnych do różnych zastosowań. Bardzo ważne jest określenie zasad występowania herbu lub godła na apli czy wykorzystania wariantu jednobarwnego lub konturowego. Dobrze wiedzieć, który z wariantów powinien być wydrukowany w czarno-białej gazecie, który nadaje się do grawerowania, a który najlepiej się sprawdzi jako awatar na stronie internetowej. Ten etap projektowo-badawczy i testowy wydaje mi się najciekawszy. 

 

Pani profesor, po co się uwspółcześnia już istniejące herby?

Zmieniliśmy nieco na przykład herb Krakowa, gdy w 2002 roku trwały przygotowania do jego zatwierdzenia. W tym herbie mieliśmy problem z Orłem w bramie, który po zmniejszeniu stawał się czarny z powodu nagromadzenia zbyt wielu linii i szczegółów. Podobnie było z murami miejskimi. Zmianie uległa też korona nad tarczą: została zamieniona na historyczną koronę koronacyjną królów Polski. Jestem przeciwniczką przerabiania herbów miejskich o średniowiecznej tradycji, ale jeśli jest okazja, żeby dokonać korekty błędów heraldycznych czy niespójności stylistycznych, to należy to zrobić. 

 

W wielu miastach, które mają herb, pojawia się jeszcze logotyp. Czy to ma sens?

Jestem wielką przeciwniczką podwójnej identyfikacji miasta. Jednostka samorządowa powinna się posługiwać jednym znakiem. Tym symbolem powinien być zakorzeniony w tradycji herb, często o bogatej historii i niebagatelnym znaczeniu. Zwolennicy logotypów twierdzą, że herb jako znak identyfikujący jest za bardzo skomplikowany, niezrozumiały, trudny do zastosowania. Niektóre herby rzeczywiście są skomplikowane, ale często istnieją także w uproszczonych wariantach, choćby na pieczęciach. Taki wizerunek może stanowić wspaniały punkt wyjścia do opracowania herbu spełniającego wymogi współczesnej komunikacji. Tworzenie logotypów wymienianych w zależności od mody jest wielkim błędem, powoduje dysonans i niespójność wizualną. Tak było zresztą w Krakowie, gdy logotyp przejął główną rolę w identyfikacji miasta. Na szczęście kilka lat temu nastąpiła zmiana w podejściu władz miasta i herb wrócił do łask. Pojawił się na przykład na tramwajach, autobusach i taksówkach. Obecnie projektanci coraz częściej dostrzegają potrzebę opracowywania uproszczonych herbów, ale nie zawsze dysponują wiedzą i kompetencjami do realizacji takich projektów. Niestety, powstaje coraz więcej identyfikacji pseudoheraldycznych. Pojawia się w nich mnóstwo błędów, takich jak wykorzystywanie tylko fragmentu godła lub wybranie jednego z kilku symboli występujących w herbie. Mamy wtedy do czynienia ze zmianą herbu, a nie jego uproszczeniem. Podobnie jest z zastosowaniem barw, które ściśle powiązane z herbem i zatwierdzone prawnie nie podlegają modyfikacji. Te absolutnie niedopuszczalne kreacje powodują, że ostatecznie mamy do czynienia z zupełnie innym, niepoprawnym znakiem. Konsultacje z historykami podczas opracowywania współczesnych systemów heraldycznych są niezbędne, gwarantują wysoką jakość merytoryczną i zgodność z tradycją historyczną. Jednostki samorządowe, którym przysługuje prawo do używania herbu, powinny się tym faktem szczycić i zrezygnować z logotypów na rzecz dobrze opracowanych identyfikacji z wykorzystaniem znaków heraldycznych zakorzenionych w tradycji zachodnioeuropejskiej. 

 

Zobacz też: „Portrety w podróży. Spotkania i twarze z różnych miejsc” – wystawa Angeliki Sarny