Wersja kontrastowa

Dr Dariusz Drążkowski: Stereotyp jest jak wróg we mgle

Dr Dariusz Drążkowski, fot. Adrian Wykrota
Dr Dariusz Drążkowski, fot. Adrian Wykrota

- Filiżanka kawy z przyjaciółmi może dać więcej szczęścia niż luksusowy samochód, a logo Barbie chwilowo obniżyć IQ u kobiet rozwiązujących testy matematyczne - mówi dr Dariusz Drążkowski. O konsumpcji i podstępnym działaniu stereotypów z psychologiem eksperymentalnym w Zakładzie Psychologii Społecznej UAM i  laureatem stypendium dla wybitnych młodych uczonych Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozmawia Ewa Konarzewska-Michalak.

 

Zaobserwował pan, że życzliwi ludzie mniej konsumują. Skoro żyjemy w czasach bardzo rozwiniętej konsumpcji, to czy stajemy się coraz mniej życzliwi?

 

Myślę, że proste przełożenie wniosku płynącego z relacji jednostkowej na poziom społeczeństw nie jest możliwe. W wynikach moich badań zaniepokoiło mnie jednak to, że jedną z przyczyn zmniejszenia się deklarowanej życzliwości jest ekspozycja na reklamy produktów luksusowych. Sam fakt oglądania zdjęć tych przedmiotów wpływa na chwilową aktywizację postaw materialistycznych, co powoduje spadek życzliwego stosunku do innych ludzi. Czy ten zaobserwowany przeze mnie efekt może przejawiać się w postaci mniej życzliwych zachowań osób żyjących w czasach rozwiniętej konsumpcji? Jest jeszcze za wcześnie, by definitywnie to stwierdzić, ale być może tak jest.

 

Jak pan doszedł do takich obserwacji?

 

Wcześniej wyniki badań pokazywały, że ludzie, którzy mają rozbudzone pragnienie posiadania, są mniej wdzięczni, ponieważ nie potrafią docenić drobnych przyjemności, które spotykają ich w życiu. A właśnie one, jak pokazują badania z psychologii pozytywnej, są podstawą naszego szczęścia. Nie wielkie bogactwa, ale to, że przykładowo potrafimy cieszyć się filiżanką dobrej kawy, czasem spędzonym ze znajomymi, książką albo tym, że wyspaliśmy się, mając małe dziecko, przyczynia się do tego, że czujemy się bardziej szczęśliwi. Odczuwanie wdzięczności uznaje się za przejaw ogólnej koncentracji na wartościach wewnętrznych. Na tej podstawie wysnułem wniosek, że koncentracja na innych wartościach wewnętrznych, czyli na życzliwości, czynieniu dobra innym ludziom obniża skupienie na dobrach zewnętrznych - materialnych. Zaskakujące w wynikach innych badań było to, że dobra materialne w pewnym zakresie mogą odgrywać pozytywną rolę w okresie nastoletnim, kiedy formuje się tożsamość człowieka. Grupa wywiera wtedy bardzo silną presję, by być „cool”, co wyraża się w nacisku na posiadanie produktów określonych modnych marek np. iPhone’a. W efekcie nastolatkowie pochodzący z biedniejszych rodzin, których nie stać na taki wydatek, są mniej pewni tego, kim są, w porównaniu z zamożniejszymi rówieśnikami. Mają problemy tożsamościowe w tym znaczeniu, że nie są w stanie przypisać siebie do określonych grup, bo są z nich wykluczani ze względu na niski status materialny. Niedawno z magistrantem zreplikowaliśmy tę samą zależność na grupie studentów z podobnym rezultatem.

Dr Dariusz Drążkowski, fot. Adrian Wykrota

 

Zatem, jak kupować, żeby nie dać się zwariować?

To trudne pytanie. Pewne wskazówki, jak konsumować w sposób odpowiedzialny można wysnuć z badań. Jedną z nich jest nabywanie rzeczy będących źródłem doznań. Z tej perspektywy zamiast kolejnych ubrań lepiej kupić deskę snowboardową, wyjść do restauracji ze znajomymi, pojechać na wycieczkę. Badania nad minimalistami w zakresie konsumpcji, którzy wyzwolili się od kupowania, pokazują też, że są oni szczęśliwsi. Ponadto, wydawanie pieniędzy na prezenty lub w celach charytatywnych, także wpływa na wzrost dobrostanu.

 

Nad czym teraz pan pracuje?

 Ostatnio przeprowadziliśmy badanie, w którym chcieliśmy sprawdzić, czy rzeczy które posiadamy, potrafią zakomunikować to, jakimi ludźmi jesteśmy. W tym celu poprosiłem studentów, żeby wypełnili testy osobowości i zrobili zdjęcia wybranych przez nich przedmiotów, które najpełniej wyrażają ich “ja”. Następnie przeprowadziliśmy szereg analiz, które wykazały różne zależności, np. między satysfakcją z życia a biżuterią, to znaczy osoby bardziej zadowolone częściej fotografowały swoją biżuterię. W drugiej części poprosiliśmy ponad 1800 osób, żeby oceniły zdjęcia pod kątem cech osobowości autorów. Okazało się, że wielu z nich trafnie rozpoznano, np. ekstrawersję, neurotyczność, otwartość na nowe doświadczenia, kobiecość i męskość, satysfakcję z życia czy samoocenę. Teraz chciałbym sprawdzić, jakie są granice komunikowania “ja” poprzez konsumpcję. Będę próbował wyjaśnić, w jakim stopniu posiadanie dóbr materialnych jest konieczne, zwłaszcza na etapie dorastania, dla tworzenia swojego “ja”, swojej tożsamości. Chciałbym też sprawdzić, do jakiego momentu posiadanie rzeczy pomaga nam się tworzyć i wyrażać swoje „ja”, a od jakiego momentu przeradza się w nadmierną koncentrację na posiadanych rzeczach, a więc przyjęcie postawy materialistycznej, powodującej spadek odczuwanego szczęścia.

To przewrotne, że ukryte zagrożenia silniej na nas wpływają niż te jawne. Jeśli w subtelny sposób w sytuacji testowania zdolności matematycznych podkreśliłbym, że jest pani kobietą, to negatywny stereotyp mógłby się zaktywizować. Badania pokazują, że przykładowo akt dżentelmeński, jakim jest odstawienie kobiecie krzesła czy przepuszczenie jej w drzwiach, może działać w ten sposób,

 

Podobno logo Barbie może obniżać wyniki kobiet w testach matematycznych. Jaki mechanizm tu zadziałał?

W tym badaniu doszło do aktywizacji negatywnego stereotypu płci, który zakłada, że kobiety mają mniejsze zdolności matematyczne od mężczyzn. Badanie to, podobnie jak większość badań prowadzonych przeze mnie, realizowałem we współpracy ze studentami działającymi w Kole Naukowym Psychologii Społecznej, którego jestem opiekunem. Bardzo dużo zawdzięczam tym studentom, bez zaangażowania których nie udałoby mi się przeprowadzić wielu badań. W przywołanym eksperymencie wzięły udział studentki, które rozwiązywały testy sprawdzające zdolności matematyczne i przestrzenne. Część z nich wykonywała te testy w warunkach, w których w polu ich widzenia znajdowało się logo Barbie, a druga część osób badanych widziała logo innej, neutralnej marki. Wybraliśmy akurat Barbie, bo nasze badania pokazały, że właśnie to logo jest silnie kojarzone ze stereotypem kobiety o mniejszych zdolnościach intelektualnych, w tym matematycznych. Okazało się, że studentki, w których polu widzenia znajdowało się logo Barbie, osiągnęły niższe wyniki w testach niż te studentki, które widziały neutralne logo. Kobiety nie były świadome, że negatywny stereotyp uaktywnił się i wpłynął na ich zdolności poznawcze.

 

Czytaj też: Kapelusz skraca dystans - rozmowa z prof. Anną Brzezińską

 

To przewrotne, że ukryte zagrożenia silniej na nas wpływają niż te jawne. Jeżeli powiedziałbym: „Na pewno źle pani pójdzie na teście z matematyki, bo jest pani kobietą”, to te słowa zapewne nie wpłynęłyby na uzyskany wynik w teście, a może nawet zmobilizowałyby panią do większego wysiłku i w konsekwencji do uzyskania lepszego wyniku w teście. Ale jeśli w subtelny sposób w sytuacji testowania zdolności matematycznych podkreśliłbym to, że jest pani kobietą, to negatywny stereotyp mógłby się zaktywizować. Badania pokazują, że przykładowo akt dżentelmeński, jakim jest odstawienie kobiecie krzesła czy przepuszczenie jej w drzwiach, może działać w ten sposób, jeśli ma miejsce w sytuacji testowania zdolności matematycznych. Stąd tak ważne, jak zachowują się nauczyciele. Na przykład opowiadanie przez nauczyciela seksistowskich dowcipów nawet wprost nie dyskryminujących uczennic, może tworzyć subtelną aurę zagrożenia, podważania ich kompetencji z uwagi na ich płeć. Tak niejawnie, nie wprost aktywizowane stereotypy są groźne jak wróg we mgle, bo nie jesteśmy świadomi ich wpływu na nas.

 

Szczęśliwie dostałem się na studia doktoranckie z ostatniego miejsca, bez stypendium. Przez pierwszy rok nadrabiałem zaległości metodologiczne. Wielu kolegów i koleżanek z roku jest zapewne bardzo zdziwionych, że teraz pracuję w Instytucie Psychologii.

 

Jaka była pana droga do profesjonalnej nauki? 

Absolutnie nie chciałbym, żeby historia mojej drogi do profesjonalnej nauki była modelem ścieżki naukowej dla kogokolwiek, bo przez całe studia bumelowałem. Nie zajmowałem się nauką, nie byłem w żadnym kole naukowym. Brak pomysłu na siebie, fakt, że miałem stosunkowo dobrą średnią i że badania w ramach pracy magisterskiej żywo mnie wciągnęły, spowodowały, że trochę przypadkiem znalazłem się na studiach doktoranckich. Decyzję podjąłem na miesiąc przed obroną pracy magisterskiej. Szczęśliwie dostałem się na studia doktoranckie z ostatniego miejsca, bez stypendium. Przez pierwszy rok nadrabiałem zaległości metodologiczne. Wielu kolegów i koleżanek z roku jest zapewne bardzo zdziwionych, że teraz pracuję w Instytucie Psychologii. Myślę, że dziś ta historia byłaby nie do powtórzenia. Opiekuję się kołami naukowymi w instytucie i widzę, że obecnie trzeba zdecydowanie wcześniej mieć wizję siebie po studiach, którą się konsekwentnie realizuje w ich trakcie, by osiągnąć sukces w nauce czy w innych dziedzinach.

 

W jaki sposób pan wypoczywa, czym się pan interesuje poza pracą zawodową?

Od półtora roku, od narodzin mojego synka Wojtusia, nie mam czasu i sił na nic więcej poza pracą i życiem rodzinnym. Dawniej uprawiałem dużo sportu, startowałem w biegach półmaratońskich i maratońskich, dawniej lubiłem literaturę faktu… Mam to szczęście, że moją pasją jest praca, którą wykonuję, choć czasami trudno postawić granicę między nią a życiem prywatnym. Tym samym mogę na to pytanie odpowiedzieć, że poza moją pracą zawodową interesuje mnie niemal wyłącznie moja rodzina, a na wypoczynek nie mam już czasu…

 

Dr Dariusz Drążkowski jest laureatem stypendium Start do 30 roku życia dla wybitnych młodych naukowców Fundacji na rzecz Nauki Polskiej i stypendium dla wybitnych młodych uczonych Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego do 35 roku życia. W październiku otrzymał też nagrodę dydaktyczną Praeceptor Laureatus UAM, która przyznawana jest nauczycielom akademickim, którzy zdobędą najwięcej głosów studentek i studentów.

Rozmowy Wydział Psychologii i Kognitywistyki
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.