Wersja kontrastowa

Antonina M. Tosiek. Życie jest jak nieumyte naczynia

fot. Adrian Wykrota
fot. Adrian Wykrota

Antonina M. Tosiek jest studentką filologii polskiej II roku studiów magisterskich. W tym roku nakładem Biura Literackiego ukazał się jej debiut poetycki pt. ,,storytelling’’, a także zdobyła Studenckiego Nobla w kategorii dziennikarstwo i literatura. Naukowo zajmuje się badaniem diarystyki chłopskiej. Prowadzi również podcast „Dwukropek Badacz_ka”, a do tego jest prezeską Koła Literatury Nowej. Z Antoniną M. Tosiek rozmawia Jagoda Haloszka.

Pamiętasz swoje pierwsze słowo?

Chyba powiedziałam do mojego dziadka ,,dziadzia’’. Ale od zawsze uwielbiałam tworzyć przedziwne słowa. Moi rodzice zrobili dla nich nawet specjalny słownik. Jest tam np. historia o tym, jak mając 2 lata wołałam rodziców na telewizyjny program Panorama, ale nie wymawiałam wtedy jeszcze ,,r’’, więc wołałam ,,Panomama’’. Podobno po pauzie dodałam też ,,Panotata’’, czyli pełen językowy parytet. A pierwszy wiersz stworzyłam, kiedy miałam 5 lat.

Pamiętasz, o czym był?

Pamiętam nawet pierwszy wers! Brzmiał: Życie jest jak nieumyte naczynia (śmiech). Nie mam pojęcia, skąd taka fraza. Musiałam coś podsłuchać z rozmowy rodziców.

Powiedziałabym, że jak na 5-latkę, zabrzmiało to dość filozoficznie.

Przedszkolanka zmusiła mnie nawet do recytowania go na zakończenie roku. Nie wiem niestety, jak brzmiała jego dalsza część, wiersz się nie zachował.

A skąd u ciebie zamiłowanie do wsi, którą przedstawiasz w swoich wierszach?

Pochodzę z Poznania, jestem mieszczką bez opisywanego w wierszach wiejskiego doświadczenia. Moja mama natomiast pochodzi z miasteczka, na którym wzorowany jest ,,storytelling’’. Spędziłam tam dużą część swojego dziecięco-młodzieżowego życia; to miejsce jest we mnie bardzo silne. A kiedy zaczęłam pisać, zrozumiałam, że fundamentalna część mojej wrażliwości, moje rozumienie świata wywodzi się właśnie stamtąd. Jestem jednak świadoma niebezpieczeństw, które niosą ze sobą próby językowej czy kulturowej uzurpacji doświadczenia tożsamościowego peryferii, przestrzeni poddawanej opresji. Dlatego książka napisana została z perspektywy ,,wojerystki’’, która podgląda i relacjonuje, nie orzeka.

Czytaj też: Julia Orłowska. Pomaganie to uczenie się od siebie nawzajem

W opisie „storytelling” czytamy: „Tu będą śpiewane piosenki, ale bez zatęchłych strojów ludowych, bez strojnych falban.”. Czy według ciebie tylko tak nasze społeczeństwo postrzega wieś?

Jako społeczeństwo nosimy w sobie wyobrażenia o wsi i chłopstwie spetryfikowane na prawach dwóch narracji: jedną jest fetysz, czyli moda na folklor, neo-cepelie i romantyzowanie sielskości; drugą jest przemocowa opowieść o zacofaniu i bezmyślnym okrucieństwie. W latach 90., co opisuję w swojej pracy magisterskiej, wieś w dyskursie o postępie została opisana jako ostatni bastion postkomunistyczny i hamulec zmian, który nie dojrzał do demokratycznych przeobrażeń. A to właśnie wieś zapłaciła największą cenę za ten przełom. Nie została wyposażona w narzędzia regulujące.Prywatyzacje i demontaż struktur społeczno-ekonomicznych odbywały się na zupełnie nowych warunkach. Dlatego, co widać w pamiętnikach chłopów z czasów transformacji, wieś była jednym z ostatnich miejsc oporu względem przemocy neoliberalnego monomitu.

Ale czy ta prawdziwa wieś, ta, jak mówisz „z samego środka” jest mroczna? Smutna? Bo mam wrażenie, że i taka zdarza się w twoich wierszach.

Sytuacja wsi w okresie transformacji była dramatyczna. Ubóstwo dotknęło niemal połowy gospodarstw rolnych. Kryzys gospodarczy na wsi po reformach Balcerowicza jest porównywalny tylko z kryzysem lat 30.; ta analogia jest zresztą silnie zaznaczana w pamiętnikach. Wiersze starają się opisywać tamtą rzeczywistość wraz z całym bagażem doświadczeń granicznych. Zarówno z rytuałem i przywiązaniem do metafizyki ziemi, jak okrucieństwem, przemocą wobec zwierząt i patriarchalną skamieliną.

W swojej zwycięskiej przemowie powiedziałaś coś, co w dzisiejszych czasach może dać do myślenia: „Tylko humanistyka uczy nas empatii”.

I absolutnie to podtrzymuję. Niewiele rzeczy na świecie potrafi opowiedzieć nam o doświadczeniu i wrażliwości drugiego człowieka tak, jak właśnie literatura. Literatura jest nieocenionym narzędziem w procesie poznawania i uczenia się świata spoza naszych własnych wyobrażeń i uprzedzeń. Mnie samą pisanie i czytanieuczy najważniejszych rzeczy. Ale ja po prostu wierzę w performatywną siłę słowa.

 

Rozmowy Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.