Podróż w głąb Ziemi

 

Ślusarz, architekt, ekonomista, nauczyciel akademicki,  księgowa i student – cała gama zawodów, a pasja jedna – jaskinie. Członkowie Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego to społeczność eklektyczna, zróżnicowana pod względem wieku, wykształcenia, sytuacji rodzinnej – a jednak działająca w grupie, bo eksploracja jaskiń  to sport grupowy.

Choć nie dla wszystkich jest to sport, to może być i pasja, i praca naukowa, i forma spędzania wolnego czasu. I tu znów pojawia się pytanie, jak nazwać tę grupę, i tu nie ma jednej odpowiedzi…. speleologów, taterników jaskiniowych, grotołaz?  Ditta Kicińska rozkłada ręce -  speleolog to ktoś, kto naukowo opisuje jaskinie, grotołazów  – może źle się kojarzyć, najczęściej używane w Polsce określenie to taternik jaskiniowy, ale przecież może też być i alpinista. Mnóstwo z tym problemów…

Dr Dittę Kicińską, uczestniczkę wyprawy „Prokletije 2017”, poznaję dzięki „Kolosom”. W ubiegłym roku grupie speleologów z Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego i Speleoklubu Świętokrzyskiego udało się zejść na głębokość 696 m, bijąc tym samym rekord i ustanawiając Jaskinię Górniczą najgłębszą w górach Prokletije. Wyprawa została wyróżniona na 20. edycji Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów „Kolosy”. Udział w niej wzięły aż dwie osoby związane z  UAM, panie: Ditta Kicińska, adiunkt w Instytucie Geologii UAM, geolog i speleolog, oraz Sonia Dudziak studentka I roku geoinformacji. Bo speleologami są dzisiaj w równej części kobiety i mężczyźni – choć nie zawsze tak było.

Dla większości osób w klubie to pasja, a to co ich najbardziej fascynuje, to odkrywanie– mówi Ditta Kicińska - To tak naprawdę  dalszy ciąg odkryć geograficznych. Grotołazi często mawiają, że na powierzchni Ziemi wszystko zostało już odkryte, góry zdobyte, morza poznane, myślimy nawet  o wyprawach na  Księżyc. Gdy tymczasem na nasze odkrycie czekają głębie oceaniczne i właśnie jaskinie. Nam to się udało w Górach Prokletije, choć do tego akurat pojedynczego zejścia na głębokość 696 m przyczyniła się praca wielu osób w trakcie kilku wypraw.

Ruszamy w „Przeklęte Góry”

Góry Prokletije (Czarnogóra) odkrył dla polskiej speleologii Krzysztof Najdek, członek   Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego. Krzysztof, absolwent Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM, grotołaz i pasjonat jaskiń jeździł wtedy do Czarnogóry.  Na jednej z takich wypraw dowiedział się od Serbów o Górach Prokletije. Bo o ile w Europie większość masywów krasowych jest raczej dobrze poznana i ma swoją historię, o tyle na terenie Czarnogóry jest jeszcze wiele do odkrycia. Przez lata Przeklęte Góry nie zachęcały do eksploracji i pieszych wycieczek, nawet wśród mieszkańców tego regionu nie cieszyły się dobrą sławą uchodząc za dzikie i niebezpieczne. Poznańscy speleolodzy po raz pierwszy wyruszyli tam w 2006 roku, w sumie to już 12 sezonów naznaczonych szlakiem poszukiwań i odkryć.

Naszą działalność eksploracyjną prowadzimy głównie w okolicach dolin Grbaja i Ropojany – mówi dr Ditta Kicińska. Do tej pory odkryliśmy ponad 60 dużych, głębokich i długich jaskiń. Grotołazi zjechali też do kilkuset krótszych jaskiń, by sprawdzić czy korytarze nie prowadzą do dalszych, głębszych partii. Jednak jak oceniamy, dopiero 20% tego terenu zostało przez nas sprawdzone. Można zatem powiedzieć, że to klęska urodzaju, gdyż jeszcze kolejne pokolenia będą tam jeździły i odkrywały kolejne jaskinie lub nowe korytarze w jaskiniach już odkrytych. Obecnie działamy w kilku jaskiniach jednocześnie.  Co roku mamy do czego wracać, gdyż kolejne korytarze kontynuują się w różnych kierunkach oraz w głąb, co należy sprawdzić i pomierzyć.

 

Technika

Teoretycznie, jak się wydaje, sprawa jest prosta. Speleolodzy idą w góry i szukają otworów w  skałach. Jeśli znajdą, schodzą lub zjeżdżają w dół. Jednak w przypadku Gór Prokletije sukces można ogłosić dopiero wtedy, kiedy po pierwszych 30-40 m jaskinia dalej się kontynuuje. To znaczy, że jest szansa na istnienie większej jaskini. Jeśli jest to jaskinia pionowa, a takich jest większość w Prokletije, to konieczne będą liny, karabinki, cały ten sprzęt specjalistyczny, który sprawia, że schodzenie w głąb ziemi jest możliwe i bezpieczne.

Jeśli odkryjemy jaskinię i jej nie skartujemy, to tak jakby nie istniała – tłumaczy dr Kicińska. Dlatego na wyposażeniu każdy speleolog musi mieć sprzęt, który takie pomiary mu ułatwi. Nie jest takie proste, gdyż korytarze mają różny charakter, wiją się, meandrują, czasem są ciasne, kiedy indziej mamy dużo przestrzeni. Musimy zmierzyć długość korytarzy i wyznaczyć ich azymut i upad, aby określić ich kierunek. W jaskini musimy też wykonać obrysy korytarzy czyli naszkicować ich  kształt. Potem wszystkie te dane wrzucamy do  specjalnego programu, dzięki czemu powstaje ciąg poligonowy jaskini. Ciąg ten drukujemy a następnie nanosimy na nim z notatnika terenowego  obrysy, czyli szkicujemy wzdłuż niego zarys korytarzy.  W ten sposób powstaje dokumentacja, czyli dowód, że odkryliśmy jaskinię.

Czasem, kiedy grotołazi schodzą na większe głębokości, do eksploracji podchodzi się etapami, sukcesywnie schodząc coraz głębiej. Większe odkrycia to często efekt wieloletniej pracy całego zespołu. Tak było w przypadku Jaskini Górniczej: aby dojść do rekordowej głębokości, konieczne było założenie obozu. Na głębokości ok. 360 metrów znajduje się korytarz, który posłużył za tymczasowe miejsce biwakowania. Na obóz złożyły się śpiwory, kuchenka i cały ten sprzęt, który pozwolił przetrwać w trudnych warunkach 2-3 dni.

Do jaskini wchodzi zwykle kilka osób – nie mniej niż 3, co określają względy bezpieczeństwa. Grotołazi przed wyjściem z obozu/bazy podają godzinę wyjścia i orientacyjny czas powrotu. Jeśli nie powrócą na czas, to sygnał dla zespołu, aby ruszyć z pomocą.

Przed każdym wyjazdem konieczne trzeba zadbać o kondycję fizyczną, to znacznie ułatwia poruszanie się po skalnych korytarzach. Część osób w klubie na co dzień biega, inni jeżdżą na weekendy w góry i do jaskiń w Tatrach, inni wspinają się, jeszcze inni wybierają siłownię. To sprawia, że taternicy jaskiniowi i speleolodzy są lepiej przygotowani do wyprawy. Poza tym, aby przystąpić do WKTJ, należy przejść roczny kurs taternictwa jaskiniowego, na którym kursanci zapoznają się z technikami  poruszania się na linach, a potem ćwiczą te umiejętności na poznańskiej Cytadeli,  Jurze Krakowsko-Częstochowskiej oraz w Tatrach. Dopiero w praktyce okazuje się, jak ważne jest to przygotowanie, bo takich technik jest wiele: poruszanie się po linach przy użyciu specjalistycznego sprzętu (do wychodzenia w górę i zjazdów w dół) oraz wiele technik bez użycia tego sprzętu, takich jak zapieraczka – czyli praca ciałem, kiedy przemierza się kominy czy meandry, czołganie – kiedy trzeba przeciskać się przez wąskie korytarze, wspinanie i in. Na koniec kursanci otrzymują certyfikat (karta taternika jaskiniowego), który otwiera im drogę do jaskiń na całym świecie…  

Dlaczego właśnie jaskinie?

Kto wie, jak nazywa się najwyższy szczyt na świecie? - pyta co roku swoich studentów dr Kicińska. W odpowiedzi las rąk. Wszyscy wiedzą, że Mount Everest. Ale kiedy pyta o najgłębszą jaskinię na świecie lub nawet w Polsce nie zgłasza się nikt. Tego nie uczy się nas w szkołach -  mówi. A szkoda, bo to fascynujące. Te rekordy  zmieniają się jak w kalejdoskopie. To dzieje się niemalże na naszych oczach. Do zeszłego roku najgłębszą na świecie była Jaskinia Krugera-Wronia na Kaukazie, a obecnie Jaskinia Wierowkina (2212 m, również na Kaukazie). Za 5 lat może to być jeszcze inna jaskinia. I to jedna z odpowiedzi ale są i inne.

Nie mam jednej ulubionej jaskini, choć są takie do których wracam chętniej – mówi dr Kicińska. Są to jaskinie ciekawe pod względem przyrodniczym,  urozmaicone morfologicznie czy z bogatą szatą naciekową. W ostatnim czasie jedną z takich jaskiń miałam przyjemność zwiedzić w Tatrach Niżnych na Słowacji. Jest to Jaskinia Štefanová, której najniżej położone korytarze biegną 40 m poniżej dna doliny, po którym płynie potok. W Tatrach jest wiele ciekawych jaskiń, takich Magurska, Szczelina Chochołowska, Zimna czy system Wielkiej Śnieżnej. W jaskiniach Gór Prokletije pociągające są przestrzenie np. w Jaskini Górniczej, urozmaicona morfologicznie i pod względem występowania nacieków Jaskinia Gigant czy przepiękne formy lodowe w jaskiniach Lodowej czy przy Czerwonym Szlaku. 

Dla geologów, archeologów, biologów jaskinie to teren naukowych odkryć. Na podstawie badań można określić genezę jaskini i stwierdzić na jakim jest etapie rozwoju. Próbki osadów piasków i drobniejszych frakcji pozwalają określić, z jakiego kierunku nanoszony był przez wody osad. Ale to nie wszystko: datowania nacieków przynoszą informację na temat zmian klimatu.  W jaskiniach często odnajdywane są też kości zwierząt, one służą badaniom antropologów czy paleozoologów, którzy w ten sposób m.in. próbują określić etapy ewolucji Prowadzone są też bardzo ciekawe badania z obszaru medycyny – sprzyja temu stała temperatura i dobry mikroklimat.

Ale przecież nie tylko nauka i chęć bicia rekordów ciągnie ludzi w góry. Tak naprawdę to również forma spędzania wolnego czasu. Bo jak mówi dr Kicińska, w zależności od zdrowia i kondycji, każdy może w ich towarzystwie realizować swoje pasje. 

Nauka Wydział Nauk Geograficznych i Geologicznych