Wersja kontrastowa

Prof. Andrzej Michałowski. Terra incognita nad Notecią

Prof. Andrzej Michałowski prowadzi badania w Mirosławiu od kilku sezonów
Prof. Andrzej Michałowski prowadzi badania w Mirosławiu od kilku sezonów

Archeolodzy z UAM wznowili wykopaliska na cmentarzysku kurhanowym w Mirosławiu (powiat pilski). – To terra incognita, miejsce do tej pory nie badane archeologicznie. Sondażowe badania dają podstawy, by rozpocząć tu wieloletni projekt naukowy – informuje prof. Andrzej Michałowski, dziekan Wydziału Archeologii UAM.

Nekropolią składającą się z siedmiu kurhanów w  lasach opodal Mirosławia nad Notecią, naukowcy interesują się od 2016 roku. Wtedy rozpoczęli wykopaliska od najmniejszego, siódmego kurhanu, żeby sprawdzić chronologię stanowiska i poznać kulturowy obraz pochówków. – Kurhany w pradziejach występują w różnych momentach – okazało się że ten kurhan pochodzi z okresu wpływów rzymskich, bardzo interesującego pod względem badawczym. To był strzał w dziesiątkę – twierdzi prof. Andrzej Michałowski, który kieruje badaniami.

Ekipa archeologów i leśników wspierających badania

Badania zakończyły się spektakularnym odkryciem grobu szkieletowego. Zmarłą, nazwaną później „księżniczką walkowicką”, okazała się młoda kobieta (19-21 lat) pochowana z  wyposażeniem i  ozdobami właściwymi dla kultury wielbarskiej. Archeolodzy znaleźli m.in. srebrne bransolety i wisiorek, kolię z kościanych paciorków oraz belemnitów. Między kurhanami natrafili również na grób ciałopalny małego dziecka.

Pierwszy sezon, bardzo spektakularny, zainteresował miejscową społeczność, a przede wszystkim Lasy Państwowe. Nadleśnictwo Sarbia i  Okręgowa Dyrekcja Lasów Państwowych w  Pile cały czas wspierają pracę archeologów zarówno pod względem finansowym, jak i logistycznym.

Latem tego roku badacze rozkopali pierwszy, a zarazem największy kurhan, najdalej położony na zachód od poprzedniego. Znalezione w nim zabytki wskazują, że mógł on powstać na początku III wieku n.e, około 50 lat później niż siódmy kurhan datowany na połowę II w. n.e. Choć archeolodzy spodziewali się znów trafić na grób szkieletowy, co sugerowała kamienna komora grobowa w kształcie prostokąta, to tym razem znaleźli pochówek ciałopalny około pół metra poniżej komory. Taki zabieg zabezpieczył grób przed rabunkiem. Niestety fakt, że ciało spalono, sprawił, że niewiele przedmiotów związanych z  pochówkiem zachowało się do naszych czasów. Znalezione m.in. dwa bodźce ostrygi i ubogie wyposażenie sugerowały, że zmarły był mężczyzną. Badania antropologiczne wykazały jednak, że pochowano tam kobietę.

Jeden z zabytków odkrytych podczas wykopalisk w 2020 roku

Sam kurhan kryje wiele tajemnic. Po jego odsłonięciu niespodziewanie okazało się, że tworzą go albo dwa mniejsze kurhany połączone w  trzeci albo budowniczowie kilka razy zmieniali koncepcję tworzenia kopca. W  samym nasypie znajdowało się zaskakująco dużo ceramiki. – Ponad tysiąc fragmentów bardzo dobrze zachowanych ułamków naczyń, niektórych delikatnej roboty z  ornamentami. To niezwykle ciekawy materiał, który może dostarczyć nowych informacji na temat garncarstwa i chronologii samego stanowiska – mówi prof. Andrzej Michałowski.

Archeolodzy znaleźli też elementy żelazne m.in. nożyk i szpile. To niecodzienne artefakty, bo kultura wielbarska nie dopuszczała używania w obrzędowości pogrzebowej przedmiotów wytworzonych z tego metalu. Pod nasypem natrafiono na ślady po piecach dymarskich do wypału żelaza. – Znaleźliśmy trzy wypalone negatywy w rozgrzanym piasku i jeden spąg paleniska pieca dymarskiego, a w nasypie bardzo dużo żużlu żelaznego. To by świadczyło o istnieniu czarnej metalurgii, która na pewno wiązała się z tym stanowiskiem, a czy z samym kurhanem? Trudno powiedzieć.

Pod kopcem naukowcy odkryli ślady orki. Mogą to być pozostałości po uprawie roli albo sakralizowanej orki, która wyznaczała teren pod kurhan. Co ciekawe w niedalekiej okolicy natrafiono na ślady osady. Badania geomagnetyczne wykonane przez dr. Jakuba Niebieszczańskiego wskazały na istnienie pozostałości po zagrodzie. Archeolodzy znaleźli też fragmenty ceramiki kompatybilnej z przedmiotami znalezionymi w kurhanach, żużli żelaznych i polepy konstrukcyjnej. Nie ma tam obcych kulturowo elementów ani śladów wcześniejszego, czy późniejszego osadnictwa. Poza stanowiskiem nr 37 znajdują się jeszcze cztery skupiska kurhanów, prawdopodobnie pochodzących z podobnego okresu. Biorąc to wszystko pod uwagę, archeolodzy mają podstawy, by powiązać ślady osadnictwa z badaną nekropolią.

Kurhany nad Notecią kryją wiele tajemnic

Pionierskie badania sugerują, że południowy brzeg pradoliny Noteci mógł być ludnie zamieszkały w okresie wpływów rzymskich z czego naukowcy nie zdawali sobie sprawy. Ten rejon był pomijany w  badaniach archeologicznych, ponieważ sądzono, że osadnictwo skupiało się w północnej strefie. – Mikroregion walkowicki, między Walkowicami a Mirosławiem jest genialny. To terra incognita, miejsce do tej pory nie badane. Sondażowe badania dają podstawy, by rozpocząć tu wieloletni projekt naukowy – podsumował prof. Andrzej Michałowski.

 

Czytaj też: Prof. Andrzej Michałowski. Wielka szansa na 100 lat

Nauka Wydział Archeologii
Zobacz podobne

Ten serwis używa plików "cookies" zgodnie z polityką prywatności UAM.

Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza jej akceptację.