Nasz "Botanik" jest cyberparkiem

Fotografia w nagłówku
fot. Adrian Wykrota
fot. Adrian Wykrota

Od technologii nie da się uciec. Otacza nas wszędzie m.in. w pracy i w domu. W wyniku coraz częstszego wykorzystania narzędzi multimedialnych, nasze mózgi zaczynają powoli słabnąć. Wtedy z pomocą przychodzą cyberparki.

Niedawne badania wykazały, że wystarczy korzystać zaledwie przez trzy miesiące ze smartfonów, czy innych urządzeń mobilnych, aby w naszych mózgach zaszły bardzo znaczące, negatywne zmiany neuroplastyczne. Osoby multizadaniowe, czyli potrafiące wykonywać bardzo dużo zadań jednocześnie i wykorzystywać przy tym wiele urządzeń, np. smartfony, komputery, odtwarzacze mp3, mają w pewnym obszarach mózgu mniej komórek nerwowych, w konsekwencji czego wolniej przetwarzają informacje.

Z technologią za pan brat

Technologie można kochać, albo nienawidzić. Jak podkreśla dr hab. Michał Klichowski z Wydziału Studiów Edukacyjnych, wyniki badań na temat wpływu urządzeń mobilnych na funkcjonowanie mózgu są bardzo kontrowersyjne:

- Mamy różnego typu koncepcje w tym zakresie. Możemy wyróżnić na przykład podejście, w którym zakłada się, że nowe technologie doprowadzają do powstania supermózgu, czy superinteligencji. Na drugim krańcu kontinuum możemy znaleźć natomiast tezy, że nowe technologie prowadzą do degeneracji mózgu i do pewnego typu „ogłupienia”. Wyniki najnowszych eksperymentów potwierdzają jednak (niestety!) słuszność drugiego podejścia. Pokazują nam, że dość częste klikanie w smartfona, to nasze permanentne podłączenie do Internetu, prowadzi do negatywnych skutków, zarówno fizycznych, jak i poznawczych – podkreśla.

Michał Klichowski wraz z europejskimi naukowcami z Projektu CyberParks udowodnili, że remedium może być tu jak najczęstsze korzystanie z urządzeń mobilnych w naturalnym otoczeniu. Tak zrodziła się idea cyberparków.

Cyberparki, czyli baw się technologią w naturze

Cyberpark to kategoria, która powstała już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Słowenii. Początkowo cyberpark był to jednak tylko artystyczny performance, tworzony przez artystów, podczas którego w tkankę miejskiego parku implementowano jakieś elementy zaawansowanej techniki. Natomiast w 2013 roku Michał Klichowski wraz z zespołem zdefiniował cyberparki jako pewne hybrydy natury i techniki, gdzie z jednej strony użytkownicy mają być bardzo blisko rzeczywistości przyrodniczej, czy naturalnej, a z drugiej mają być niejako podłączeni do nowych technologii. Z założenia nie musi być to tylko park, jako pewna wydzielona przestrzeń w mieście, ale może to również być na przykład jakiś skwer, campus uniwersytecki czy ogród botaniczny.

Jak podkreśla dr hab. Michał Klichowski rozwój technologiczny doprowadził do tego, że współcześni ludzie cierpią na tzw. deficyt natury.

- Spędzamy za mało czasu w kontakcie z przyrodą, który jak wiemy jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Najnowsze badania pokazują, że nie tylko aktywność motoryczna, ale również poznawcza, w kontakcie z przyrodą jest najefektywniejsza. Jeżeli chcemy się uczyć, bądź choćby czytać, to najlepiej robić to blisko przyrody – mówi.

Naukowcy projektujący i badający cyberparki mają nadzieję na zniwelowanie tego deficytu. Pragną oni pokazać, jak można bardziej „higienicznie” korzystać z nowych technologii. Cyberparki mają zachęcać ludzi do tego, aby zabierali do parków swoje technologie, np. laptopy czy tablet, i korzystali z nich blisko przyrody.

Czytaj także: Prof. Pyżalski. Młodzież wybiera smartfony

Cyberpark na poznańskim poletku

Takich przestrzeni, jak podkreśla dr hab. Michał Klichowski, jest wciąż bardzo mało. Są jednak miejsca, które spełniają kryteria cyberparku. Naszym poznańskim przykładem może być Ogród Botaniczny, który jest wyposażony w pewnego typu cyfrowy wymiar.

- Pracownicy OB UAM przygotowali specjalne aplikacje na telefon. Przy różnych roślinach są QR kody, które można zeskanować, by dowiedzieć się czegoś na temat danego kwiatu, krzewu czy drzewa, albo usłyszeć odgłosy płatków zamieszkujących dany fragment ogrodu. Co więcej, znajdują się tam różne edukacyjne ścieżki, którymi możemy podążać, prowadzeni wskazówkami z aplikacji. W OB jest też Wi-Fi - to zachęca do pracy, np. na ogrodowej ławce czy na kocu na trawie. Jeśli chodzi o miasta w innych krajach, to w tym momencie najlepiej wyposażonym w moduły bliskie idei cyberparku jest Bristol. Mam poczucie, że to miasto jest jednym wielkim cyberparkiem – kończy Klichowski.

Nauka Wydział Studiów Edukacyjnych