Dr Anna Jelec. Przez dłonie do mózgu

Fotografia w nagłówku
fot. Adrian Wykrota
fot. Adrian Wykrota

Gest jest powszechną cechą komunikacji. Gdy ludzie mówią - gestykulują. O tym czy potrzebne nam są gesty i jak radzą sobie z nimi osoby niewidome z dr Anną Jelec rozmawia  Jagoda Haloszka.

 

Słowo kognitywistyka brzmi dość tajemniczo. Czym dokładnie zajmuje się ta dziedzina  nauki?

- Kognitywistyka jest to nauka o poznaniu, czyli o tym w jaki sposób postrzegamy świat, formułujemy osądy, jak powstają pojęcia i w jaki sposób to wszystko się ze sobą łączy. Kognitywistyka łączy wiele dziedzin nauki, m.in. cognitive linguistics czy cognitive psychology. Językoznawstwo kognitywne, którym zajmujemy się w Zakładzie Językoznawstwa Kognitywnego Wydziału Anglistyki zajmuje się analizą tekstu pisanego, mowy i od stosunkowo niedawna również komunikacji niewerbalnej, aby dowiedzieć się jak ludzie rozumieją i opisują świat.

To jest dość nowy rodzaj nauki. Czy istnieje dokładna data narodzin kognitywistyki?

- Przyjmuje się, że nowoczesna kognitywistyka narodziła się w latach 80. XX wieku wraz z publikacjami Michaela Reddy’ego o metaforze przewodu i Marka Johnsona oraz George’a Lakoffa Metafory w naszym życiu. Obie publikacje zaznaczają moment, który w językoznawstwie określa się mianem rewolucji kognitywnej, czyli odejścia od poglądów związanych bardziej z Noamem Chomskym, który twierdził, że język ludzki przypomina komputerowy algorytm, a bliższe poglądowi, że myśl, język i ciało są ściśle powiązane ze sobą. Z tych publikacji dowiemy się również, że metafora w mowie nie funkcjonuje jako ozdobnik, coś co używany tylko dla efektu retorycznego, ale jest to fenomen, który mówi nam o tym, jak ludzie myślą.

 

Czy gestykulacja jest nam potrzebna?

- Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony gesty pomagają nam organizować myśli, np. badania pokazują, że jeśli poprosimy kogoś o wytłumaczenie trudnego pojęcia i jednocześnie poprosimy, aby usiadł na dłoniach (w ten sposób badacze ograniczają uczestnikom eksperymentów możliwość gestykulacji), to ta osoba będzie mówić w mniej płynny sposób niż gdyby mogła swobodnie ruszać rękami. Obserwowanie gestów pomaga nam również lepiej zrozumieć rozmówcę. W innym badaniu poproszono grupę ludzi o wysłuchanie wykładu. Okazało się, że ci, którzy widzieli gesty wykonywane przez wykładowcę zrozumieli wykład lepiej i zapamiętali treści na dłużej niż ci, którzy tych gestów nie widzieli. Gest jest bardzo istotny w komunikacji osób głuchych, bo przecież języki migowe oparte są na gestach. Co ciekawe, w niektórych kulturach gesty mogą na jakiś czas zastąpić mowę. David McNeill pisze, np. że w kulturze Warlpiri niektóre okoliczności wymagają długotrwałego milczenia; na jakiś czas należy zrezygnować z mówienia na przykład po owdowieniu. Wówczas komunikacja z taką osobą odbywa się dzięki gestom. Ale nie trzeba szukać aż w Australii, żeby zauważyć, że na co dzień gest potrafi wyprzeć mowę: na przykład gdy próbujemy zamówić napój w głośnej kawiarni, albo gdy w oddali zauważymy kogoś, kogo chcemy do siebie przywołać. Oczywiście, nie jest tak, że bez gestów się całkowicie nie dogadamy, ale z pewnością są one ważne.

Pracuję Pani z dziećmi niewidomymi. Jak wyglądają badania nad ich gestami?

- Przy okazji pisania doktoratu miałam przyjemność nawiązać współpracę ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych im. Synów Pułku w Owińskach, którą teraz staram się rozwijać. Odwiedzam szkołę, obserwuję lekcje, podpytuję nauczycieli ale też rozmawiam z uczniami i prowadzę badania. W jednym badaniu nagrywałyśmy ze współpracowniczkami gesty i mowę uczniów opisujących pojęcia abstrakcyjne, jak miłość czy sukces. Teraz z moją magistrantką chcemy przyjrzeć się roli gestu w nauce angielskich czasowników. Myślę, że przede wszystkim warto pokazać, że spontaniczne gesty są ważne i wykonują je także osoby z niepełnosprawnością wzroku. Badania nad gestem osób niewidomych są dla kognitywistów szczególnie cenne ponieważ gesty te nie są wyuczone. Spontanicznym gestem można przekazać aspekty zagadnienia, które trudno jest opisać w mowie, ale u osób widzących nie jest łatwo odróżnić gest całkowicie spontaniczny od takiego, który przyswoiliśmy sobie na przykład obserwując znajomych, albo oglądając debatę w telewizji.

Czytaj również: Profesor Jarnecki autorem roku!

A czy osoby niewidome są w stanie odebrać gesty?

- Nie zawsze gestykulujemy po to żeby ktoś nas widział – równie często robimy to dla samych siebie. Wystarczy sobie przypomnieć jak ostatnio opisywaliśmy komuś drogę przez telefon – niby nikt nas nie widzi, a jednak machamy tymi rękami. Dlaczego? Gesty pomagają nam porządkować myśli i wyobrazić sobie to o czym mówimy. Jeżeli przyjmy się wykładowczyni która opowiadając o trzech teoriach gestami sortuje je na niewidzialne stosy to trudno będzie stwierdzić komu ten gest służy bardziej: obserwującym go studentom i studentkom, czy wykonującej go osobie. Istnieje taka teoria, że gest i mowa to dwie strony medalu wyrażającego jakieś pojęcie. Badając gesty i współwystępującą z nimi mowę dowiemy się znacznie więcej o tym jak dana osoba rozumie dane zagadnienie. Wyobraźmy sobie, że ktoś nas znienacka zapytał co to jest kariera: odpowiadając na to pytanie z dużym prawdopodobieństwem opis słowny ubarwimy gestem, na przykład rysując dłonią w powietrzu skomplikowany proces albo obrysowując palcami niewidzialny przedmiot. Nawet jeśli nie zawrzemy tego w słowach, uważny obserwator zgadnie czy karierę widzimy jako statyczne osiągnięcie czy dynamiczny proces.

Czy gesty osób niewidomych różnią się od gestów osób, które widzą?

-  To jest bardzo ciekawe pytanie, gdyż widzimy zarówno podobieństwa jak i różnice. W rozmowie częstotliwość gestykulacji osób niewidomych i widzących jest bardzo podobna. Obie grupy gestykulują podobnie często; co ciekawe nie ma znaczenia czy osoba, do której mówią jest widząca czy niewidoma. Widzący i niewidomi różnią się jednak rodzajem wykonywanych gestów. Tak zwane gesty wskazujące (deiktyczne) służą pokazaniu kierunku lub zwróceniu na coś uwagi, np. wskazanie palcem drogi do łazienki. Tych gestów u osoby niewidomej raczej nie zaobserwujemy, ponieważ całkowicie inaczej wyobrażamy sobie przestrzeń, kiedy ją widzimy, a inaczej, gdy np. nasze wyobrażenie jak wygląda pokój jest oparte na dotyku i słuchu. Kolejny rodzaj gestów to gesty, które nazywamy adaptorami. Profesor Antas z UJ nazywa je ładnie „gestami samolubnymi”. Mają one miejsce gdy  dotykamy samych siebie lub jakiegoś przedmiotu, np. możemy się podrapać po nosie kiedy się nad czymś zastanawiamy, niektórzy klikają sobie długopisem albo skubią sweter kiedy się denerwują. Przez długi czas myślano, że nie mają one wartości komunikacyjnej, ani poznawczej. Nowsze badania sugerują jednak, że te gesty mogą być związane z płynnością wypowiedzi oraz stopniem trudności zadania: im trudniejsze zadanie wykonujemy, tym częściej będziemy wykonywać gesty samolubne. U osób niewidomych i słabowidzących adaptory nazywane są blindyzmami. Postrzegane są jako ruchy nawykowe, typowe dla osób niewidomych, nie pełniące oczywistej  roli  w  poznaniu czy komunikacji. Często uczniów się do ich wykonywania zniechęca. Ale tak naprawdę, rola blindyzmów nie została do końca poznana. Sądzi się, że blindyzmy mają rekompensować niedosyt bodźców ze środowiska zewnętrznego u małych dzieci, ale nie jest wykluczone, że gesty te pełnią jeszcze bardziej istotną rolę.

 

Nauka Wydział Anglistyki