Obawa o powiększanie przepaści

prof. Tomasz Schramm

       Jeszcze w grudniu 2018 r. ukazał się numer „Życia Uniwersyteckiego” opatrzony datą: styczeń 2019. Dzięki temu mogły się w nim znaleźć życzenia świąteczne noworoczne JM Rektora Andrzeja Lesickiego, a także jego ważny tekst przedstawiający wdrożenie tzw. Ustawy 2.0 na naszej uczelni. 

Te dwie wypowiedzi wydają się w sposób widoczny ilustrować trudności znalezienia wspólnego języka w mówieniu o perspektywach uniwersytetu. W wywodach prof. Kwieka znaleźć można zdanie, z którym trudno się nie zgodzić: „pula środków [na badania] jest mała, a pula naukowców i subdyscyplin naukowych stale rośnie”. Wobec tego dylematu głoszone są rozwiązania (w cudzysłowach cytaty): „świat nauki akademickiej stał się mierzalny”, mamy gotowe narzędzia działania takie jak „reżim bibliometrii ewaluacyjnej”, „ważne są publikacje indeksowane w międzynarodowych bazach Web of Science i Scopus” itd.

    Odwołam się w tym momencie do określenia „administratorzy nauki”. Niedawno użyłem go w publicznym wystąpieniu – po czym doszło do mnie, że zostało ono przez jednego ze słuchaczy odebrane negatywnie, jako mówiące w sposób niestosowny o ministrze nauki i szkolnictwa wyższego. W mojej wypowiedzi bynajmniej nie wskazywałem na to, że chodziło mi właśnie o pana ministra; skojarzenie to było wyłącznie dziełem słuchającego. W gruncie rzeczy jednak uważam, że było ono prawidłowe, a także że nie miało charakteru uwłaczającego, lecz opisowy: czyż nie takie jest właśnie zadanie polityka kierującego owym resortem?

    Problem o który mi chodzi zdaje się polegać na pewnym sposobie myślenia, jaki administratorom nauki przychodzi łatwo, a który można by oddać słowami: co nie poddaje się naukometrii, nie jest nauką. Ten sposób myślenia odbiera status naukowości szeroko rozumianej humanistyce . Konsekwencją jest brak dialogu: gdy przedstawiciele nauk humanistycznych usiłują przestawić argumenty unaoczniające, że nieuwzględniania ich specyfiki prowadzi do rozwiązań nie dających się  sensownie zastosować, ich głosy są z reguły zbywane  milczeniem.

Autor tekstu: prof. dr hab.Tomasz Schramm

Czytaj też: Prof. Kwiek - Uczelnie badawcze w świetle ustawy 2.0

    Od tej reguły zdarzają się wyjątki. Takim było utworzenie specjalnego programu grantowego, jakim jest Narodowy Program Rozwoju Humanistyki. W tym wypadku nagłośnienie protestów i przedkładanych racji przyniosło skutek (nawet jeśli pewne konkretne  rozwiązania można by ulepszyć), albowiem zdołało przekonać, że humanistyka nie może być traktowana w sposób identyczny z innymi dziedzinami. Tak samo ocenić można zapis ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” z 20 lipca 2018 r., przywracający jako obowiązkowe kolokwium habilitacyjne w zakresie nauk humanistycznych, społecznych i teologicznych (art. 221 ust. 9). Koresponduje on z pewną moją wypowiedzią z okresu dyskusji nad tą ustawą, opublikowaną w „Rzeczypospolitej” z 10 kwietnia 2018 r.: „Nowa ustawa powinna zakładać zróżnicowanie procedur habilitacyjnych w zależności od dziedziny nauki. Niechby przedstawiciele danych dziedzin sami określili, jaka forma stwierdzania samodzielności naukowej jest najwłaściwsza w ich wypadku. Niech fizycy i medycy nie wyrokują o takiej formie w wypadku nauk historycznych czy psychologicznych (i oczywiście vice versa).” – chociaż nie mogę moim słowom przypisać z pewnością roli sprawczej. Co prawda, także w tym wypadku twórcy ustawy zignorowali ustawową prerogatywę opiniodawczą komitetów naukowych PAN, określoną w art. 36 ust. 4 ustawy o Polskiej Akademii Nauk z 30 kwietnia 2010 r., niemniej jednak specyfika pewnych dziedzin nauki została w ten sposób uznana i uwzględniona.

    Tak więc czasem, jak widać, dostrzega się iż ogromne zróżnicowanie współczesnej nauki każe raz po raz brać pod uwagę występujące w tym obrębie odrębności. Tej cechy nie znalazłem w wypowiedzi prof. Kwieka, koncentrującej się na administrowaniu nauką. Inną perspektywę przyjął prof. Czapliński. Jego wypowiedź to refleksja nad funkcjonowaniem dzisiejszego uniwersytetu: refleksja nie tylko przedstawiciela nauk humanistycznych, ale i humanisty. Zawarta jest w niej obawa o powiększanie się przepaści między humanistyką a „naukami zyskownymi”. Na te obawy, wyrażone na 12 stronie „Życia Uniwersyteckiego”, nie ma odpowiedzi na stronie 13.