Różnorodność kulturowa w literaturze dla dzieci

Fotografia w nagłówku
fot. Ewa Konarzewska-Michalak
fot. Ewa Konarzewska-Michalak

Pippi jadła muchomory, a Emil zawsze stawiał na swoim – tego nie dowiemy się z większości polskich przekładów książek Astrid Lindgren. A to wszystko przez puryfikację, która była jednym z tematów dyskutowanym na konferencji „Różnorodność kulturowa w literaturze dla dzieci – przekład i recepcja”.

W dwudniowej konferencji wzięli udział naukowcy z Polski i Niemiec. Badacze rozmawiali m.in. o tym, czy możliwe jest doświadczenie odmienności i nawiązanie autentycznych kontaktów kulturowych w realiach globalnego rynku wydawniczego.

Konferencje otworzyły dwa wykłady plenarne. Dr. Hans-Heino Ewers z Frankfurtu na Menem mówił o globalizacji w dziedzinie literatury dziecięcej w obliczu odrodzenia tendencji nacjonalistycznych. Prelekcja prof. Dr. Brigitte Schultze z Mainz-Germersheim dotyczyła paratekstu i tekstu właściwego w przekładach powieści graficznych (komiksach).

Kilka wystąpień poświęcono paternalizacji i puryfikacji przekładów książek dla najmłodszych. Zabiegi te polegają na usuwaniu z oryginalnego tekstu treści uznanych przez dorosłych, tłumaczy, wydawców za niezgodne z wartościami, które powinny być propagowane wśród dzieci. W rezultacie czytelnik nie jest w stanie poznać w pełni dzieła literackiego. Okazuje się, że np. „Brzydkie Kaczątko”, sentymentalną baśń wyciskającą łzy z oczu, Andersen napisał z ironicznym poczuciem humoru, którego nie docenimy, ponieważ zabrakło go w większości polskich przekładów. Największa buntowniczka wśród dziecięcych bohaterek – Pippi Langstrumpf - przekupiła nauczycielkę złotym zegarkiem i delektowała się muchomorem. Nie znamy jej od tej strony, bo wątki te zmieniono bądź wycięto z książek Astrid Lindgren.

Czytaj też: Będą dyskutować o literaturze dla dzieci

Uczestnicy konferencji zauważyli rosnącą tendencję, zwłaszcza w skandynawskiej literaturze dla dzieci, do wieloadresowości i wielopoziomowości. Oznacza to, że coraz częściej pisarze nie piszą dla jednej grupy wiekowej, tylko dla wszystkich, a to jak książka jest odbierana zależy od czytelnika. Jedynym z tytułów, które były prekursorami tego trendu są "Muminki" Tove Jansson, które można odczytywać na wielu poziomach.

Wydarzenie zorganizowała „Grupa badań nad przekładem i recepcją literatury dla dzieci i młodzieży” powstała w zeszłym roku na Wydziale Neofilologii oraz prof. UAM dr hab. Eliza Karmińska (Instytut Językoznawstwa) i prof. UAM dr hab. Beate Sommerfeld (Instytut Filologii Germańskiej).

Nauka Ogólnouniwersyteckie