Echa zaborów słychać i dziś

Wydawałoby się, że w sto lat po odzyskaniu niepodległości rozbiorowe podziały powinny być już tylko wspomnieniem. O tym, że nic tak nie zmieniło Polaków jak długie lata niewoli, której skutki odczuwamy do dziś, przekonywali uczestnicy debaty „Echa zaborów – mit/historia/idea” w PTPN.

- Polskość to twórczy kłopot, ponieważ gdyby tak nie było to byśmy się tu nie spotkali. Cała masa zdarzeń, z którymi mamy do czynienia w ostatnich tygodniach, latach i dziesięcioleciach, a także tradycja, historia o nim świadczą. To jest kłopot z odpowiedzią na pytanie, jak polskość zaakceptować, przyjmować, kochać. A dlaczego twórczy? Bo kiedy się z polskością wadzimy istotnie nas ona buduje – rozpoczął dyskusję prof. Piotr Śliwiński, kierownik Zakładu Poetyki i Krytyki Literackiej w Instytucie Filologii Polskiej.

Filolog zwrócił uwagę, że do dziś w Polsce ciągnie się nić romantycznej fascynacji i identyfikacji z romantyzmem – nić, która przypomina uwięź i składa się  z trzech elementów – mesjanizmu, bohatera i traumy. Przywołując słowa prof. Marii Janion badacz mówił o polskim mesjanizmie jako o rodzaju nieusuwalnej przeszkody do osiągnięcia narodowej dojrzałości. W takim ujęciu romantyzm jest zarówno duchowym bogactwem, jak i ciężarem, od którego nie potrafimy się wyzwolić.

Czytaj też: Polskość jedna czy trzy?

- Jak być Polakiem nie odnosząc się tak czy owak do romantyzmu? – pytał prof. Śliwiński. - Jeśli jednak musimy się do niego odnosić pozostajemy po części w imaginarium i zasobach symboli kształtowanych podczas zaborów. W pewnym sensie zabory się nie skończyły.

Zdaniem prof. Waldemara Łazugi, kierownika Zakładu Kultury i Myśli Politycznej w Instytucie Historii nic tak Polaków nie zmieniło, jak zabory. - II wojna światowa przeorała nas diametralnie, zmieniła światopogląd wielu ludzi, a trwała tylko kilka lat. Zabory trwały przez pięć pokoleń i wbrew temu, co dziś nam się wydaje to były trzy, zupełnie inne kontynenty: prawosławny, protestancki i katolicki, państwo praworządne, średniopraworządne i niepraworządne. Nie można dziś abstrahować od tego i mówić, że dawno temu i nieprawda.

Historyk rozpatrywał trzy typy polskości – małopolski (stańczykowski) i wielkopolski (organicznikowski) skierowane na Zachód oraz zmieszany, dziś dominujący, otwarty na Wschód. Do dziś te trzy postawy są żywe w Polakach w większym stopniu niż by się wydawało.

Prof. Violetta Julkowska z Zakładu Dydaktyki Historii mówiła o mitach historycznych pielęgnowanych przez rodaków pod zaborami. Wspominaniem wielkości, uprawianiem apologetycznej misji zajmowali się również historycy, choć nie taka powinna być ich rola. Mit jagielloński przywołujący znaczenie silnej władzy, ustawiający Polskę w roli przedmurza chrześcijaństwa do dziś jest żywy.

- Ważne, żeby umieć rozpoznawać mity i zdawać sobie sprawę, że politycy do nich wracają i wykorzystują je również dziś.

Debata moderowana przez dr Mariusza Menza towarzyszyła dwudniowej konferencji „Polskość jedna czy trzy? Echa zaborów u progu odzyskania niepodległości oraz współcześnie” zorganizowanej przez Sekcję Myśli i Kultury Politycznej działającej przy Studenckim Kole Naukowym Historyków w Instytucie Historii UAM. Druga debata, w której udział wezmą dr hab. Hanna Grzeszczuk-Brendel, prof. UAM Krzysztof Podemski, prof. UAM Jacek Schmidt oraz prof. UAM Maciej Michalski odbędzie się dziś 30 listopada o godz. 18.00 w PTPN.

Nauka Wydział Historyczny